W Motorze Lublin szykuje się ważna zmiana na najwyższym szczeblu. Zbigniew Jakubas ujawnił, że klub jest już praktycznie dogadany z kandydatem na nowego wiceprezesa. Spotkanie odbyło się kilka dni temu, a warunki współpracy zostały uzgodnione.
Właściciel Motoru zdradził kulisy podczas niespodziewanego wystąpienia na pomeczowej konferencji prasowej.
Jakubas odniósł się do medialnych spekulacji dotyczących następcy Łukasza Jabłońskiego i stanowczo wykluczył jeden z pojawiających się wcześniej scenariuszy.
Wiceprezes będzie z Lublina. Jesteśmy praktycznie dogadani
Co ważne, rozmowy są już na bardzo zaawansowanym etapie. Jakubas spotkał się z kandydatem osobiście i doszło do uzgodnienia najważniejszych warunków.
Spotkałem się z tym człowiekiem przedwczoraj. Podaliśmy sobie ręce i uzgodniliśmy warunki. On też musi się zwolnić z pracy i przyjść do nas
Według jego słów finalizacja całej sprawy powinna nastąpić w ciągu najbliższych tygodni. Nowy wiceprezes nie będzie musiał od razu odpowiadać za transfery. Jakubas wyjaśnił, że kluczowe mają być kompetencje organizacyjne: obsługa umów, rozliczeń, kontaktów z PZPN-em i szeroko pojętej administracji klubu.
W proces wyboru następcy aktywnie włączył się także Łukasz Jabłoński. Jakubas podkreślił, że bardzo wysoko ocenia jego dotychczasową pracę i że odejście nie ma związku z niezadowoleniem klubu.
Prezes Jabłoński spełnił oczekiwania w 200 procentach
Na tym jednak zmiany w Motorze się nie kończą. Klub prowadzi też zaawansowane rozmowy z kandydatem na nowego dyrektora sportowego. Jakubas przyznał, że negocjacje trwają od około trzech tygodni, a wybrana osoba ma za sobą bardzo dobre wyniki w poprzednich miejscach pracy.
To mega człowiek. Mamy z trenerem wizję tego, kto to powinien być. To będzie kontrakt długoletni
Jeśli uda się przyspieszyć jego odejście z obecnego klubu lub firmy, nowy dyrektor sportowy może pojawić się w Lublinie już w grudniu.
Motor równolegle pracuje także nad zimowym oknem transferowym. Jakubas potwierdził, że sztab widzi potrzebę wzmocnienia dwóch pozycji i brak dyrektora sportowego nie zatrzymał tych działań.
