Juanma Castaño odpowiedział na antenie El Partidazo de COPE na film Realu Madryt wymierzony w niego i jego pracę w programie w ostatniej dekadzie, odpierając zarzuty punkt po punkcie. Oskarżył Florentino Péreza o prowadzenie osobistej krucjaty przeciwko niemu.
Spór zaczął się po felietonie Castaño dla ABC, w którym porównał Real Madrid TV do gazety Gara. Klub uznał takie zestawienie za „godne ubolewania i niedopuszczalne”, argumentując, że łączenie jego oficjalnego medium z gazetą kojarzoną z ETA przekracza wszelkie granice. Castaño publicznie przeprosił za samo porównanie, ale nadal krytykował linię redakcyjną kanału. Real Madrid TV odpowiedziała na przeprosiny, a klub wydał oświadczenie; nie zakończyło to sporu.
W nagraniu Real zarzucił dziennikarzowi kłamstwo, manipulowanie, wybieranie konkretnych osób na cel i nękanie. Zestawił te oskarżenia z archiwalnymi wypowiedziami Castaño, które opisał jako fałszywe informacje, sprzyjanie Barcelonie i krytykę Viníciusa. Film przypomniał również jego określenie katalońskich kibiców Realu jako dewiantów oraz fragment, w którym śmiał się z kobiecej piłki. Znalazły się w nim także wcześniejsze publiczne krytyczne wypowiedzi Toniego Kroosa, Isco i Any Peleteiro, a na końcu fotografia Castaño z grilla z dyrektorem generalnym Atlético Madryt, Miguelem Ángelem Gilem Marínem.
Powiedział słuchaczom, że otrzymywał nagrania i komunikaty wymierzone w siebie, ale nadal będzie mówił to, co uważa za słuszne, kierując się uczciwością; przyznał też, że mu to przeszkadza, lecz wiąże się z jego pracą. Jak relacjonuje Marca, przekonywał, że prawdziwym problemem Realu nie jest on, lecz Barcelona, która ma sześć punktów przewagi i dobrze gra. Castaño podkreślił, że nie ma wpływu na tę różnicę, chce oddzielać krytykę Péreza od relacji z klubem, a samego prezesa nadal uważa za „najlepszego w historii klubu” ze względu na jego osiągnięcia.
