New York Knicks i Karl-Anthony Towns utknęli w rozmowach o przedłużeniu kontraktu. Strony dzieli dziesiątki milionów dolarów.
Shams Charania poinformował o impasie 23 września, a Brian Windhorst rozwinął temat w podcaście „Brian Windhorst and the Hoop Collective”. „Nigdy nie można powiedzieć, że coś jest niemożliwe. Do rozpoczęcia sezonu zostało wiele dni, ale na ten moment porozumienie wydaje się mało prawdopodobne” — ocenił Windhorst. Towns może podpisać czteroletnie przedłużenie warte maksymalnie 276 mln dolarów. Zawodnik i jego przedstawiciele mają własne oczekiwania, a Knicks przedstawili swoją propozycję, lecz konkretne kwoty nie padły.
Na negocjacje wpływa stanowisko właściciela klubu, Jamesa Dolana, który publicznie zapowiedział, że Knicks nie zamierzają wchodzić w drugi próg podatkowy NBA. Charania wyjaśnił, że obecny skład go nie przekracza, ale w przyszłym sezonie znalazłby się w tym progu, gdyby wrócił w niezmienionym kształcie.
W play-offach poprzedniego sezonu Towns notował średnio 15,9 punktu, 10,6 zbiórki i 4,9 asysty, trafiając 55% rzutów z gry. W obecnym sezonie ma zarobić 57 mln dolarów, a na rozgrywki 2027-28 przewidziano jego opcję zawodnika wartą 61 mln.
„Zmiany są do pewnego stopnia nieuniknione” — powiedział Charania. Mitchell Robinson odszedł już z Knicks jako wolny agent, a Towns to kluczowy zawodnik prezentujący poziom All-NBA i klasy All-Star. Bez nowego kontraktu pozostaje także Josh Hart, który również może podpisać przedłużenie. Charania nazwał go kolejnym ważnym graczem tej historycznej mistrzowskiej drużyny. Knicks zdobyli tytuł NBA w 2026 roku — pierwszy od 53 lat — pokonując San Antonio Spurs w finale rozstrzygniętym w pięciu meczach.
