John Starks uważa, że New York Knicks wchodzą w nowy sezon jako faworyt do mistrzostwa NBA. Legenda klubu przestrzega jednak, że po ubiegłorocznej walce o tytuł drużyna musi zachować głód zwycięstw i mentalność zespołu skazywanego na porażkę.
W rozmowie z TMZ Starks przyznał, że Knicks zyskują należny szacunek, lecz powinni zachować podejście zespołu niedocenianego. „Zyskują uznanie, ale wiem, że wchodząc w sezon, trzeba być głodnym. Jeśli nadal będą mieli mentalność outsidera, dobrze na tym wyjdą” — stwierdził. Dodał, że w nowym sezonie drużyna ma o co walczyć.
James ma pomagać kolegom
Jednym z najważniejszych ruchów przed nowym sezonem było przejście LeBrona Jamesa do Philadelphia 76ers, rywala Knicks w Konferencji Wschodniej. Jego zdaniem konkurencja będzie szczególnie mocna, bo składy poprawiły także Sixers i Miami Heat. „Ich drużyny będą dobre. Nie można ich lekceważyć. Jest LeBron, jest Jaylen Brown, jest tam w Filadelfii [Tyrese] Maxey, a także młody [VJ] Edgecombe” — wyliczał.
Starks nie spodziewa się, że James będzie chciał skupiać na sobie uwagę. Uważa, że na tym etapie kariery gwiazdor ma przede wszystkim ułatwiać grę kolegom, zwłaszcza że w Filadelfii będzie otoczony utalentowanymi zawodnikami. „LeBron jest na takim etapie kariery, że chce po prostu ułatwiać grę kolegom. Tak mi się wydaje. Właśnie tak widziałem go w Los Angeles. Oczywiście w tym roku ma obok siebie świetnych zawodników, więc jego zespół będzie całkiem mocny” — powiedział.
Mimo wzmocnień rywali Starks nie zmienił zdania w sprawie głównego kandydata do tytułu. „Ale to my nadal jesteśmy faworytem. Moim zdaniem Nowy Jork wciąż jest faworytem” — oznajmił. Jego wskazanie pozostaje więc jasne, choć sam spodziewa się mocnego sezonu ze strony Philadelphia 76ers i Miami Heat.
