FC Barcelona planuje ambitny ruch, który ma wzmocnić środek obrony przed sezonem 2026/27. Na szczycie listy życzeń Joana Laporty znalazł się William Saliba z Arsenalu. Jak donoszą hiszpańskie media, Katalończycy są gotowi rzucić wyzwanie największym markom w walce o podpis 25-letniego Francuza.
Prezes klubu widzi w Salibie idealne ucieleśnienie filozofii Dumy Katalonii. Obrońca łączy w sobie dominację fizyczną z rzadko spotykanym spokojem przy wyprowadzaniu piłki i inteligencją taktyczną. Laporta wierzy, że sprowadzenie defensora tej klasy pozwoliłoby zbudować formację obronną zdolną do rywalizacji na najwyższym europejskim poziomie przez wiele lat. Problem w tym, że Barcelona nie jest jedynym gigantem monitorującym sytuację zawodnika, a w grze pozostaje również Real Madryt.
Finansowe bariery i determinacja Arsenalu
Przekonanie Arsenalu do sprzedaży swojego kluczowego gracza będzie ogromnym wyzwaniem. Saliba jest centralną postacią projektu budowanego w Londynie i niedawno związał się z klubem długoterminowym kontraktem. Kanonierzy wielokrotnie pokazywali, że potrafią zatrzymać swoje największe gwiazdy, a ewentualna zgoda na transfer wymagałaby astronomicznej oferty. Barcelona musi teraz lawirować między swoimi ograniczeniami finansowymi a chęcią spełnienia transferowego marzenia prezesa.
Joan Laporta liczy na to, że nowa umowa z Nike, warta około 127 milionów funtów rocznie, zmieni zasady gry w kwestii siły nabywczej klubu. Choć Saliba publicznie deklarował chęć pozostania w Londynie, zainteresowanie ze strony Barcelony i Realu Madryt stawia jego przyszłość pod znakiem zapytania. Ostateczny sukces tej operacji zależy od determinacji samego piłkarza oraz tego, czy Katalończycy zdołają sfinansować transakcję opiewającą na dziesiątki milionów funtów.
