Inter Mediolan wyrastał na głównego faworyta w wyścigu o podpis Gianluki Manciniego, ale plany mistrzów Włoch legły w gruzach. Jak donosi oficjalna strona Romy, 30-letni obrońca zdecydował się na przedłużenie kontraktu z rzymskim klubem. To potężny cios dla dyrekcji sportowej z Mediolanu, która widziała w nim idealnego następcę dla odchodzącego Francesco Acerbiego.
Nowa umowa Manciniego wiąże go ze Stadio Olimpico aż do 2029 roku, co definitywnie kończy marzenia Interu o darmowym wzmocnieniu defensywy. Włoch występuje w stolicy od 2019 roku, kiedy to trafił tam z Atalanty. Przez siedem lat rozegrał 319 meczów i zdobył 23 bramki, stając się jednym z ulubieńców trybun. W poprzednim sezonie wystąpił w 36 ligowych spotkaniach, wydatnie pomagając Romie w wywalczeniu miejsca w pierwszej czwórce Serie A po raz pierwszy od lat.
Problemy finansowe i walka o wielkie nazwisko
Inter Mediolan znajduje się teraz w trudnym położeniu, ponieważ klub musi mierzyć się z ograniczeniami finansowymi. Beppe Marotta musi działać ostrożnie, a na liście potencjalnych celów pojawia się John Stones. Anglikowi wygasł kontrakt z Manchesterem City i obecnie przebywa na mistrzostwach świata. Stones gwarantuje doświadczenie i jakość w wyprowadzaniu piłki, czyli cechy, których Inter szukał u Manciniego. O jego podpis walczy jednak wiele czołowych europejskich zespołów.
Sytuacja kadrowa mistrzów Włoch staje się coraz bardziej napięta po tym, jak klub stracił szansę na pozyskanie Tarika Muharemovicia. Bośniak wybrał ofertę Leeds United, które zapłaciło za niego 34 miliony funtów. Inter nie może pozwolić sobie na kolejne niepowodzenia na rynku transferowym, jeśli chce utrzymać stabilność w linii obrony po odejściu Acerbiego. Poszukiwania nowego lidera defensywy trwają, a czas działa na niekorzyść mediolańczyków.
