Barcelona pokonała Espanyol 4:1 i powiększyła przewagę nad resztą stawki w LaLiga do dziewięciu punktów. Hansi Flick zdecydował się na odważne roszady w składzie, co ostatecznie przyniosło efekt w derbowym starciu. Choć gospodarze kontrolowali początek meczu, w drugiej połowie musieli przetrwać trudne chwile, gdy rywale ruszyli do odrabiania strat.
Niemiecki szkoleniowiec dokonał pięciu zmian w wyjściowej jedenastce, myśląc o rewanżu w Lidze Mistrzów przeciwko Atletico Madryt. Na boisku pojawili się Gavi oraz Ferran Torres, a odpoczynku nie dostali Lamine Yamal i Pedri. Decyzja o wystawieniu Yamala okazała się kluczowa, ponieważ młody zawodnik od początku napędzał ataki Barcelony. Już w 10. minucie po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do siatki skierował Ferran Torres, przerywając swoją ligową niemoc trwającą od stycznia.
Torres przełamuje niemoc i uderza dwa razy
Ferran Torres nie poprzestał na jednym trafieniu i szybko podwyższył prowadzenie na 2:0. Ponownie asystował mu Lamine Yamal, który popisał się precyzyjnym podaniem prostopadłym. Dla napastnika był to 14. gol w obecnym sezonie ligowym. Barcelona dominowała, ale po przerwie obraz gry uległ zmianie. Pol Lozano zdobył kontaktową bramkę dla Espanyolu, co wprowadziło nerwowość w szeregi gospodarzy. Przez kilkanaście minut lokalny rywal naciskał na wyrównanie, sprawiając, że lider tabeli był wyraźnie zagubiony.
Sytuację uspokoił dopiero Lamine Yamal w 86. minucie, wykorzystując błąd bramkarza Marko Dmitrovicia i trafiając do pustej bramki. Chwilę później wynik ustalił Marcus Rashford, który wykończył dośrodkowanie Frenkiego de Jonga efektownym wolejem. Zwycięstwo sprawia, że Barcelona jest o krok od mistrzostwa Hiszpanii na siedem kolejek przed końcem sezonu. Teraz zespół Flicka skupia się na kluczowym starciu z Atletico Madryt w europejskich pucharach.
