Hansi Flick nie zamierzał gryźć się w język po towarzyskim starciu Barcelony z Birmingham City. Niemiecki szkoleniowiec publicznie ocenił debiut Karima Adeyemiego, który zakończył się remisem 2:2 i pozostawił spory niedosyt. Jak donoszą media, trener był wyjątkowo bezpośredni w swojej analizie.
Adeyemi, który trafił do stolicy Katalonii z Borussii Dortmund za nieco ponad 22 miliony euro, wybiegł w podstawowym składzie, ale opuścił boisko już w przerwie. Jego występ na prawym skrzydle był daleki od ideału. To właśnie po jego niecelnym podaniu rywale objęli prowadzenie. Choć zawodnik często był przy piłce, nie zanotował ani bramki, ani asysty, wyraźnie odstając od 18-letniego Hamzy Abdelkarima, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
Surowa ocena trenera i kredyt zaufania
Szkoleniowiec Barcelony, który osobiście namówił piłkarza na transfer telefoniczną propozycją, przyznał, że oczekuje znacznie więcej. Flick doskonale zna potencjał gracza z czasów wspólnej pracy w reprezentacji Niemiec, dlatego jego diagnoza była konkretna. Trener zauważył, że mimo słabszego dnia, widział już przebłyski formy podczas zajęć w ośrodku treningowym.
„Karim, niektóre rzeczy, które zrobił, nie były zbyt dobre. Myślę, że ma większy potencjał do pokazania, ale to dopiero jego pierwszy tydzień treningów, więc to normalne” – stwierdził Hansi Flick. Trener dodał również, że na treningach widział już lepszą wersję zawodnika, imponującą szybkością i wykończeniem, co pozwala mu zachować spokój o przyszłość skrzydłowego w nowym systemie taktycznym.
