Mathys Tel wyrasta na centralną postać letniego okna transferowego w Londynie. 21-letni napastnik Tottenhamu postawił sprawę jasno: odejdzie z klubu, jeśli nie otrzyma gwarancji regularnej gry w nadchodzącym sezonie. Jak donosi Football Insider, Francuz jest gotowy wymusić transfer, jeżeli nowe wzmocnienia zepchną go w hierarchii zespołu na boczny tor.
Sytuacja napastnika jest nieoczywista, biorąc pod uwagę jego dotychczasową przygodę z Premier League. Tel trafił do Tottenhamu na początku 2025 roku z Bayernu Monachium, początkowo na zasadzie wypożyczenia. Choć początki w północnym Londynie były trudne, klub zdecydował się na transfer definitywny za 30 milionów funtów. Kwota ta była wynikiem udanych negocjacji, gdyż pierwotnie ustalona cena wynosiła aż 45 milionów funtów. Pierwszy pełny sezon zawodnika nie należał do udanych, co potwierdza zaledwie 13 meczów w wyjściowym składzie i pięć wypracowanych bramek.
Roberto De Zerbi zmienia sytuację młodego talentu
Prawdziwym przełomem dla Francuza okazało się zatrudnienie Roberto De Zerbiego pod koniec rozgrywek. Nowy szkoleniowiec postawił na Tela w ostatnich czterech meczach sezonu, w których zespół walczył o utrzymanie. Piłkarz odwdzięczył się dwiema bramkami i pokazał ogromną wszechstronność, operując nie tylko w ataku, ale stając się głównym źródłem kreatywności na skrzydłach. De Zerbi jest pod wrażeniem jego dryblingu oraz szybkości i widzi dla niego miejsce w kadrze na kolejny rok, mimo planów sprowadzenia nowych graczy do ofensywy.
Władze Tottenhamu traktują obecnie Tela jako integralną część projektu i nie zamierzają negocjować jego sprzedaży. Problem polega na tym, że sam zawodnik nie chce ryzykować powrotu na ławkę rezerwowych. Jeśli klub sprowadzi nowych napastników, którzy ograniczą jego minuty na boisku, Tel zacznie naciskać na transfer. Zainteresowanie młodym graczem nie słabnie, a w mediach coraz głośniej mówi się o potencjalnych przenosinach do FC Porto, które bacznie obserwuje rozwój wydarzeń w Londynie.
