Reprezentacja Polski kobiet kontynuuje zwycięski marsz w Lidze Narodów 2026. Zespół prowadzony przez Stefano Lavariniego pokonał w Bangkoku Holandię 3:1, dopisując do swojego konta już szóstą wygraną w tegorocznych rozgrywkach. Polki pokazały dwie twarze, ale w decydującej partii zachowały zimną krew.
Początek spotkania w Tajlandii zapowiadał szybki i jednostronny pojedynek. Biało-czerwone całkowicie zdominowały dwie pierwsze partie, wygrywając je identycznym stosunkiem punktowym do 17. Świetnie funkcjonowała polska ofensywa, w której prym wiodła Julita Piasecka. Przyjmująca polskiej kadry była nieuchwytna dla holenderskiego bloku, kończąc mecz z dorobkiem 20 punktów. Wspierała ją Magdalena Stysiak, która dołożyła 13 oczek, budując przewagę nad bezradnymi początkowo rywalkami.
Nagły zwrot akcji i nerwowa końcówka w Bangkoku
Sytuacja na boisku zmieniła się drastycznie w trzecim secie. Holenderki, napędzane przez skuteczną Jolien Knollemę, która zdobyła 18 punktów, rozbiły polski zespół 25:14. Wysoka porażka w tej partii zmusiła podopieczne Lavariniego do natychmiastowej reakcji. Czwarta odsłona meczu była najbardziej wyrównana i trzymała w napięciu do ostatniej piłki. Polki odzyskały jednak spokój i precyzję, wygrywając 25:23, co pozwoliło im zamknąć całe spotkanie bez konieczności rozgrywania tie-breaka.
Zwycięstwo nad Holandią poprawia bilans Polek w tabeli do sześciu wygranych przy tylko jednej porażce. Drużyna Stefano Lavariniego udowodniła, że potrafi wyjść z kryzysu nawet w trakcie seta, w którym nic nie układało się po ich myśli. Kolejne punkty w Bangkoku przybliżają biało-czerwone do realizacji celów w VNL 2026, a stabilna forma Piaseckiej i Stysiak jest dobrym sygnałem przed następnymi wyzwaniami turnieju.
