Federico Chiesa ma dość marginalnej roli w Liverpoolu i otwarcie domaga się wyjaśnień w sprawie swojej przyszłości. Włoski napastnik, który kosztował angielski klub około 10 milionów funtów, od dłuższego czasu nie potrafi wywalczyć miejsca w podstawowym składzie. Sytuacja stała się na tyle napięta, że zawodnik zapowiedział kluczowe rozmowy z nowym menedżerem, Andonim Iraolą, tuż po powrocie z obozu przygotowawczego w Stanach Zjednoczonych.
Włoch nie kryje rozczarowania przebiegiem ostatnich miesięcy na Anfield. Choć początek jego przygody w Anglii był obiecujący, to od początku 2026 roku grał bardzo mało. Chiesa przyznał w rozmowie z Gazzetta dello Sport, że w styczniu Arne Slot zablokował jego odejście ze względu na braki kadrowe w zespole. Piłkarz podkreśla, że mimo zdobycia mistrzostwa Premier League w zeszłym roku, jego priorytetem jest regularna gra, której obecnie mu brakuje.
Powrót do Włoch na horyzoncie
Przyszłość 28-letniego zawodnika stoi pod dużym znakiem zapytania, a Liverpool może zdecydować się na sprzedaż za rozsądną kwotę. Chiesa, który wcześniej błyszczał w barwach Fiorentiny oraz Juventusu, wciąż cieszy się dużym uznaniem w swojej ojczyźnie. Media łączą go z przenosinami do Como, co pozwoliłoby mu na odbudowanie formy w znanym środowisku Serie A. Jeśli Iraola nie zagwarantuje mu minut, transfer wydaje się nieunikniony.
Decyzja zapadnie w ciągu najbliższych tygodni, gdy hiszpański szkoleniowiec oficjalnie przejmie stery w drużynie. Liverpool potrzebuje jakości w ataku, ale Chiesa nie chce pełnić jedynie roli rezerwowego. Piłkarz jasno deklaruje, że jeśli nie znajdzie stabilizacji w Premier League, będzie musiał szukać szczęścia w innym miejscu. Obecnie skupia się na nadchodzącym zgrupowaniu, które ma być ostatnią szansą na przekonanie do siebie władz klubu z Merseyside.
