Lando Norris uważa, że Formuła 1 przeszła drastyczną zmianę. Brytyjczyk twierdzi, że sport porzucił najlepsze maszyny w historii na rzecz konstrukcji, które są prawdopodobnie najgorszymi, jakie kiedykolwiek powstały. Kierowca McLarena zajął szóste miejsce w kwalifikacjach do Grand Prix Australii, ale to nie wynik martwi go najbardziej. Głównym problemem jest nowa rzeczywistość prowadzenia bolidów na rok 2026, która wymusza na zawodnikach ciągłe oszczędzanie energii elektrycznej i drastyczne zwalnianie przed zakrętami.
Nowe jednostki napędowe opierają się na podziale mocy pół na pół między silnik spalinowy a elektryczny. Norris podkreśla, że system ten po prostu nie działa sprawnie. Kierowcy muszą zdejmować nogę z gazu w miejscach, które wcześniej pokonywali z pełną prędkością, aby doładować akumulatory. Brytyjczyk przyznaje, że zamiast skupiać się na torze, co trzy sekundy patrzy na kierownicę. Przez to najechał na odłamki z bolidu Kimiego Antonellego, których nie zauważył, analizując dane o odzyskiwaniu energii na wyświetlaczu.
Rozłam w padoku po kwalifikacjach w Melbourne
Opinie Norrisa podzielają inni zawodnicy. Max Verstappen wyraził swoje obawy podczas odprawy kierowców, a Isack Hadjar z Red Bulla wprost mówi, że nie jest fanem nowych przepisów silnikowych. Zupełnie inne nastroje panują w Mercedesie. George Russell, który zdobył pole position przed Antonellim, chwali zwinność nowych aut. Porównuje je do gokartów i twierdzi, że prowadzą się znacznie lepiej niż zeszłoroczne bolidy, które nazywa skaczącymi autobusami. Russell wierzy, że zmiany w podwoziu to krok naprzód dla całej dyscypliny.
Sytuacja w Melbourne pokazała, jak bardzo nowe regulacje dzielą stawkę. Podczas gdy Mercedes potwierdził status faworyta, inni zmagają się z trudnościami technicznymi. Max Verstappen zakończył sobotę wypadkiem, po którym musiał przejść prześwietlenie dłoni. FIA zapowiada już wprowadzenie pewnych poprawek w przepisach. Russell sugeruje, że tor w Australii może być najtrudniejszym obiektem dla nowych silników, a kierowcy muszą po prostu przyzwyczaić się do nowej normalności, nawet jeśli nie przypomina ona czystego ścigania.
