Iliman Ndiaye otwiera drzwi do sensacyjnego powrotu do Marsylii. Choć jego przygoda z francuskim klubem trwała krótko, Senegalczyk przyznaje, że historia z tym zespołem jeszcze się nie skończyła.
Obecny zawodnik Evertonu trafił do Marsylii w sezonie 2023-24 za blisko 20 mln euro, ale jego pobyt nad Morzem Śródziemnym był trudny. W 46 występach zdobył tylko cztery bramki i zaliczył pięć asyst. Mimo słabszych statystyk i odejścia do Premier League, 26-letni atakujący wciąż czuje silną więź z poprzednim pracodawcą. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że piłkarz odrzucił ostatnio wiele lukratywnych ofert przedłużenia kontraktu w Anglii, co stawia jego przyszłość pod znakiem zapytania.
Gorzkie kulisy rozstania i wiara w przeznaczenie
Ndiaye w rozmowie z France Football szczerze opisał moment, w którym opuszczał Francję. „Kiedy rozmawialiśmy z zarządem klubu o zainteresowaniu Evertonu, nikt nie próbował mnie tutaj zatrzymać. Przynajmniej sytuacja była jasna” — wyznał zawodnik. Brak walki o jego pozostanie w składzie nie zabił w nim jednak ambicji ponownego założenia białej koszulki. Piłkarz wierzy, że zebrany w Anglii bagaż doświadczeń pozwoliłby mu teraz na pokazanie pełni umiejętności w Ligue 1.
Senegalczyk patrzy na swoją karierę przez pryzmat wiary i przeznaczenia, co pomaga mu zaakceptować trudny okres w Marsylii. „Jestem pewien, że gdybym przyjechał dwa lata później, mając za sobą dwa sezony w Premier League, sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej. Myślę, że to, co się stało, miało się stać. Być może ten sezon w Marsylii pomógł mi później. Jestem pewien, że historia z OM jest daleka od zakończenia” — dodał Ndiaye. Manchester United monitoruje sytuację, ale serce gracza bije mocniej dla Marsylii.
