Barcelona wyrasta na faworyta do awansu przed rewanżowym starciem z Newcastle United na Spotify Camp Nou. Po remisie 1:1 w pierwszym meczu, Pau Cubarsi publicznie deklaruje pewność siebie przed decydującą batalią o ćwierćfinał Ligi Mistrzów.
Hansi Flick i jego piłkarze mają jasny cel: zakończyć jedenastoletnie oczekiwanie na triumf w tych prestiżowych rozgrywkach. Cubarsi podkreśla, że zespół jest gotowy dać z siebie wszystko w środowym spotkaniu. Obrońca zaznacza, że atut własnego boiska, na które Barcelona wróciła w listopadzie, ma kluczowe znaczenie dla losów rywalizacji. Piłkarz jest przekonany, że niezależnie od kolejnego przeciwnika, drużyna utrzyma obecną determinację i wywalczy promocję do kolejnej fazy turnieju.
Rozliczenie z porażką i surowa ocena sędziów
Młody zawodnik wrócił pamięcią do bolesnego odpadnięcia z Copa del Rey po dwumeczu z Atletico Madryt zakończonym wynikiem 3:4. Cubarsi przyznał, że zespół nie zagrał dobrego spotkania na Metropolitano i musi wymagać od siebie znacznie więcej. Wspomniał również o nieuznanej bramce, która mogła zmienić losy tamtej rywalizacji. To właśnie te doświadczenia budują w zespole sportową złość przed nadchodzącym wyzwaniem w Europie, gdzie margines błędu jest już zerowy.
19-latek odniósł się także do nowych przepisów dotyczących kontaktu z arbitrami. Przyznał, że obecnie rozmowa z sędziami wiąże się z dużym ryzykiem, ponieważ prawo do dyskusji ma wyłącznie kapitan zespołu. Cubarsi stwierdził wprost, że w przypadku kontrowersyjnych decyzji najlepiej jest po prostu odejść od arbitra, aby uniknąć kary. To pokłosie frustracji po meczu z Atletico, gdzie decyzje sędziowskie miały bezpośredni wpływ na pożegnanie się Barcelony z marzeniami o krajowym pucharze.
