Arsenal wyrasta na jedyną realistyczną opcję w wyścigu o podpis Juliana Alvareza, 26-letniego napastnika Atletico Madryt. Jak donoszą media, Argentyńczyk marzy wyłącznie o przenosinach do Barcelony, ale sytuacja rynkowa drastycznie ogranicza jego pole manewru. Mistrz świata z 2022 roku nie zamierza jednak wymuszać transferu na władzach klubu ze stolicy Hiszpanii.
Sytuacja między klubami jest napięta po tym, jak Atletico odrzuciło ofertę Barcelony. Katalończycy widzą w Alvarezie następcę Roberta Lewandowskiego, lecz madrytczycy odsyłają każdego chętnego do klauzuli odstępnego. Konflikt zaostrzyły publikacje w mediach społecznościowych, w których Atletico oskarżyło klub z Barcelony o kłamstwa. Obecnie negocjacje utknęły w martwym punkcie, a szanse na porozumienie między hiszpańskimi gigantami są bliskie zeru.
Londyn czeka z otwartym portfelem
Mikel Arteta widzi w Alvarezie kluczowe wzmocnienie ataku, które mogłoby rywalizować o miejsce w składzie z Viktorem Gyokeresem lub zastąpić na skrzydle Gabriela Martinellego. Arsenal jest gotowy rozbić bank, aby sprowadzić zawodnika z powrotem do Premier League. Problem polega na tym, że sam piłkarz nie bierze pod uwagę powrotu do Anglii. Alvarez w barwach Atletico zdobył 20 bramek i zaliczył dziewięć asyst w 49 meczach, co czyni go fundamentem zespołu Diego Simeone.
Atletico Madryt nie ma zamiaru sprzedawać swojej gwiazdy do bezpośredniego rywala z LaLiga, co stawia Barcelonę w fatalnym położeniu. Choć Alvarez preferuje styl gry Hansiego Flicka, twarde stanowisko madryckiego klubu sprawia, że jedyną finansową alternatywą pozostają Kanonierzy. Napastnik czuje się dobrze w Madrycie i mimo zainteresowania z Londynu, na ten moment nie wykazuje chęci do zmiany otoczenia na inne niż stolica Katalonii.
