Apple wchodzi w świat Formuły 1 z ogromnym impetem. Po zaledwie trzech wyścigach pierwszego sezonu jako wyłączny nadawca w USA, firma ogłasza sukces. Eddy Cue, wiceprezes Apple, potwierdził podczas Autosport Business Exchange w Miami, że oglądalność jest znacznie wyższa niż w ubiegłym roku.
Statystyki pokazują wyraźny wzrost zainteresowania nie tylko niedzielnymi wyścigami, ale całym weekendem wyścigowym. Apple płaci za prawa 150 milionów dolarów rocznie w ramach pięcioletniego kontraktu. To kwota o 60 milionów wyższa niż ta, którą wcześniej wykładała stacja ESPN. Strategia giganta zakłada budowanie zaangażowania fanów od piątkowych treningów, przez sprinty i kwalifikacje, aż po główne Grand Prix. Wyniki przerosły oczekiwania zarówno nadawcy, jak i samej Formuły 1.
Nowa era transmisji i walka o młodego widza
Kluczem do sukcesu okazała się zmiana profilu demograficznego widowni. Apple TV przyciąga przed ekrany znacznie młodszą grupę odbiorców oraz coraz więcej kobiet. Eddy Cue podkreśla, że to dwa kluczowe obszary, na których firmie zależało najbardziej. Formuła 1 stała się częścią subskrypcji Apple TV, co otwiera nowe możliwości wzrostu. Przedstawiciele firmy nie kryją zadowolenia z faktu, że fani śledzą teraz każdy etap rywalizacji na torze, a nie tylko finałowe starcie.
Nadchodzące Grand Prix Miami ma być kolejnym punktem zwrotnym dla amerykańskiej oglądalności. Po pięciotygodniowej przerwie zespoły wracają do rywalizacji na Miami International Autodrome. Apple liczy na rekordowe wyniki, biorąc pod uwagę, że jest to pierwszy wyścig sezonu rozgrywany bezpośrednio w Stanach Zjednoczonych. Choć to dopiero początek długiej drogi, pierwsze odpowiedzi rynku są dla technologicznego giganta wyjątkowo obiecujące i wyznaczają nowy kierunek w pokazywaniu sportu.
