Francja wchodzi w fazę pucharową mistrzostw świata jako faworyt, ale Paragwajczycy mają w swoich szeregach gracza zdolnego do wszystkiego. Julio Enciso, nazywany „Klejnotem”, to postać, która może w pojedynkę rozstrzygnąć losy awansu do ćwierćfinału. Po wyeliminowaniu Niemców, ekipa z Ameryki Południowej wierzy w kolejny cud.
Julio Enciso to talent czystej wody, który drogę na szczyt zaczął w klubie Libertad. Aby przekonać jego rodziców do przeprowadzki, klub zatrudnił matkę jako sprzątaczkę, a ojca jako ulicznego sprzedawcę. Dziś 22-latek gra w Strasbourgu, gdzie odbudował formę po trudniejszym okresie w Brighton. Na mundialu napędza go osobista misja. „Dedykuję to jemu. Na pewno patrzy na mnie z nieba” – wyznał piłkarz, wspominając swojego zmarłego dziadka, któremu obiecał występ w tym turnieju.
Fundamenty paragwajskiej sensacji
Siła Paragwaju nie kończy się na Enciso, bo w środku pola rządzi Damián Bobadilla. Syn legendarnego bramkarza Aldo Bobadilli nie poszedł w ślady ojca i zamiast rękawic wybrał rolę nowoczesnego pomocnika box-to-box. 24-latek z São Paulo imponuje fizycznością i spokojem, co w starciu z francuskimi gwiazdami będzie kluczowe. „Mój tata nie miał peleryny, ale latał od słupka do słupka” – wspominał z czułością Damián, który teraz sam pisze własną historię na światowych boiskach.
Cała struktura zespołu opiera się jednak na Andrésie Cubasie. Urodzony w Argentynie pomocnik mierzy zaledwie 165 centymetrów, ale nadrabia to niesamowitą inteligencją i walecznością. Cubas obiecał matce, że zagra dla jej ojczyzny i teraz jest płucami drużyny, która zamierza bronić głęboko i szukać szans w kontratakach. Francuzi muszą uważać, bo Paragwajczycy potrafią przetrwać oblężenie i zadać jeden, zabójczy cios w najmniej oczekiwanym momencie.
