Ferran Torres nie potrzebował czasu na aklimatyzację w Paryżu, by zacząć seryjnie trafiać do siatki, ale poza boiskiem wciąż odczuwa skutki rozstania z Barceloną. Hiszpański napastnik przyznał otwarcie, że proces przenosin do nowej stolicy wiązał się z bolesnym pożegnaniem z bliskim przyjacielem. Choć sportowo zmiana otoczenia wydaje się strzałem w dziesiątkę, sferę prywatną zdominowała tęsknota za Pedrim.
Podczas rozmowy w programie El Hormiguero, którą cytuje dziennikarz Fabrizio Romano, 26-letni zawodnik opowiedział o logistycznych wyzwaniach związanych z transferem do Paris Saint-Germain. Torres sfinalizował właśnie transport swojego dobytku z Katalonii, co skłoniło go do gorzkiej refleksji na temat relacji z byłym kolegą z szatni. „W tym tygodniu zajmowałem się przeprowadzką i przewożeniem wszystkich moich rzeczy z Barcelony do Paryża. Jedynym, którego nie byłem w stanie zabrać, jest Pedri! Bardzo za nim tęsknię” – wyznał szczerze reprezentant Hiszpanii.
Napastnik zdecydował się na dołączenie do ekipy triumfatorów Ligi Mistrzów minionego lata i od razu stał się ważnym ogniwem zespołu. Jego statystyki w nowym klubie są imponujące, ponieważ w sześciu dotychczasowych występach dla PSG zdołał zdobyć już siedem bramek. Mimo tak wysokiej formy strzeleckiej, Torres nie ukrywa, że więź z Pedrim była dla niego wyjątkowa i wykraczała poza ramy wspólnych treningów w Barcelonie.
Te czynniki pomogły mu szybko odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nawet jeśli logistyczne domykanie spraw w stolicy Katalonii przypomniało mu o braku najbliższego kompana z boiska.
