Fernando Alonso ujawnił, że Aston Martin jest gotowy wycofać się z Grand Prix Australii przy pierwszej oznace jakichkolwiek problemów technicznych. Zespół z Silverstone walczy z czasem i awariami, które zdominowały otwarcie sezonu 2026 w Melbourne. Sytuacja jest na tyle poważna, że stawia pod znakiem zapytania sens kontynuowania jazdy w niedzielnym wyścigu.
Głównym źródłem niepokoju jest jednostka napędowa Hondy, która generuje nadmierne wibracje. Problem jest tak dotkliwy, że stajnia została całkowicie pozbawiona części zamiennych. Inżynierowie szacują, że bolid AMR26 może przejechać zaledwie 25 z zaplanowanych 58 okrążeń na torze Albert Park. Alonso wystartuje z 17. pozycji, natomiast Lance Stroll zamknie stawkę po tym, jak przez usterki mechaniczne w ogóle nie wyjechał z garażu podczas trzeciego treningu i kwalifikacji.
Ryzyko zniszczenia bolidu przed GP Chin
Hiszpański kierowca podkreśla, że priorytetem jest ochrona sprzętu przed kolejną rundą, która odbędzie się już w przyszłym tygodniu w Chinach. Alonso zaznaczył, że zespół musi być elastyczny i monitorować sytuację na każdym okrążeniu. Każda usterka grozi poważnymi uszkodzeniami, które mogłyby wykluczyć stajnię z nadchodzących zawodów. Adrian Newey potwierdził wcześniej, że braki w zapleczu części zamiennych nie są już dla nikogo w padoku tajemnicą.
Mimo fatalnej pozycji w hierarchii zespołów, Alonso stara się podtrzymywać morale mechaników, którzy od sześciu tygodni pracują dzień i noc przy wymianie silników. Hiszpan zdołał wyprzedzić w kwalifikacjach duet Cadillaca, Sergio Pereza i Valtteriego Bottasa, tracąc mniej niż sekundę do awansu do Q2. Kierowca uważa, że nawiązanie walki z kilkoma rywalami jest kluczowe dla motywacji ekipy w tym niezwykle trudnym momencie dla brytyjskiego zespołu.
