Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, 18-letniego środkowego obrońcy Fulham. Jak donoszą media, sytuacja w Aston Martinie jest jednak równie dynamiczna, choć w znacznie mniej optymistycznym tonie. Fernando Alonso po wyścigu w Monako nie pozostawił złudzeń co do formy swojego zespołu.
Hiszpański kierowca przyznał, że weekend w księstwie nie przyniósł żadnych pozytywów, mimo zdobycia pierwszego punktu w sezonie 2026. Aston Martin zmaga się z ogromnymi problemami od samego początku roku, kiedy to zespół spóźnił się na zimowe testy. Alonso wyliczył, że każdy kolejny tor obnaża inne słabości konstrukcji. W Australii zawiódł silnik Hondy, w Chinach brakowało energii, w Miami i Kanadzie szwankowała skrzynia biegów, a w Monako problemem okazało się podwozie.
Adrian Newey lekarstwem na kryzys w Aston Martinie
Nadzieją dla stajni z Silverstone jest Adrian Newey, który pełni funkcję szefa zespołu i dyrektora technicznego. Brytyjski projektant był obecny w Monako, gdzie skrupulatnie analizował uwagi kierowców. Alonso podkreśla, że Newey myśli już o poprawkach na kolejne wyścigi, w tym o pakiecie na GP Singapuru. Hiszpan wierzy, że mimo fatalnych wyników w kwalifikacjach, gdzie obaj kierowcy tracili ponad trzy sekundy do Kimi Antonellego z Mercedesa, zespół zdoła odmienić losy bolidu AMR26.
Dwukrotny mistrz świata zapowiada jednak, że najbliższe cztery lub pięć wyścigów będzie dla ekipy bolesnym doświadczeniem. Alonso ufa, że zidentyfikowanie problemów pozwoli na ich indywidualne rozwiązanie w drugiej części sezonu. Pedro de la Rosa dodał, że zdobyty w Monako punkt ma szczególne znaczenie, pokazując jedność zespołu w obliczu ogromnych trudności. Aston Martin zajmuje obecnie odległe miejsca w stawce, ale liczy na radykalną zmianę osiągów po wprowadzeniu nowych pakietów poprawek.
