Enzo Maresca nie otrzymał w Manchesterze City projektu odbudowy, lecz gotową maszynę do wygrywania. Włoch staje przed zadaniem podobnym do tego, z którym w Liverpoolu zmierzył się Arne Slot po odejściu Juergena Kloppa. Holender udowodnił, że kontynuacja struktur przy jednoczesnym wprowadzaniu własnych korekt jest najkrótszą drogą do sukcesu.
Nowy menedżer City dysponuje fundamentem kształtowanym przez ponad dekadę metod Pepa Guardioli. Piłkarze na Etihad Stadium doskonale rozumieją dyscyplinę pozycyjną, kontrolowane posiadanie piłki i reagowanie na kryzysy w trakcie wyścigu o tytuł. Maresca, który pracował w klubie podczas sezonu zwieńczonego potrójną koroną, zna tę kulturę od środka, co ma ułatwić mu płynne przejęcie sterów.
Kadrowe odświeżenie i taktyczna ewolucja
Sytuacja kadrowa jest jednak trudniejsza niż ta, którą zastał Slot w Liverpoolu. Z klubu odeszły filary: Rodri, Bernardo Silva oraz John Stones, co wymusiło na władzach City zdecydowane ruchy transferowe. Do zespołu dołączyli Elliot Anderson, Ayyoub Bouaddi oraz Enzo Fernandez, mający zapewnić nowemu trenerowi mieszankę młodości i sprawdzonej już na wysokim poziomie jakości.
Wsparcie finansowe dla Mareski wyraźnie kontrastuje z sytuacją Michaela Carricka w Manchesterze United, który nie otrzymał porównywalnych środków na wzmocnienia. City postawiło na odświeżenie składu, zanim nastąpi nieuchronny regres formy weteranów. Włoch ma teraz narzędzia, by stworzyć własną wersję futbolu opartego na posiadaniu piłki, nie stając się jedynie kopią swojego wielkiego poprzednika.
Enzo Maresca już na starcie swojej przygody z Manchesterem City pokazał, że potrafi radzić sobie w ekstremalnych warunkach. Był to debiut, który udowodnił, że mimo odejścia Guardioli, mentalność zwycięzców w niebieskiej części Manchesteru pozostaje nienaruszona.
