Mike James zdecydował się na jeden z najgłośniejszych ruchów tego lata, zamieniając AS Monaco na Anadolu Efes Stambuł po pięciu latach spędzonych w Księstwie. Amerykański rozgrywający przychodzi do zespołu, który ma za sobą fatalny rok zakończony na 19. miejscu w tabeli Euroligi.
Podczas EuroLeague Media Day zawodnik przyznał w rozmowie z Deniz Aksoy, że do przeprowadzki przekonały go wizja trenera Pablo Laso oraz dyrektora generalnego klubu. James widzi w Stambule realną szansę na walkę o najwyższe cele, co było dla niego priorytetem przy wyborze nowego pracodawcy. Skład tureckiej ekipy został mocno przebudowany, a obok Jamesa dołączyli do niego tacy gracze jak Dario Sarić czy Matthew Strazel.
Recepta na sukces według rekordzisty
Doświadczony koszykarz precyzyjnie wskazał elementy, które zadecydowały o jego zaufaniu do projektu Anadolu Efes. „Chciałem być w miejscu, w którym uważałem, że będę miał szansę na wygraną, i po prostu poczułem, że oni mi to dali” – przyznał James. Jego zdaniem struktura zespołu, oparta na wszechstronnych podkoszowych i atletycznych skrzydłowych potrafiących bronić, jest idealnym modelem do wygrywania w Europie.
„Myślę, że posiadanie dużej wszechstronności na innych pozycjach daje wielkiego kopa” – podsumował 36-latek, który w 2024 roku został wybrany MVP Euroligi. James wchodzi w swój 13. sezon w tych rozgrywkach jako ich najlepszy strzelec w historii. W barwach Monaco notował ostatnio średnio 16,4 punktu oraz rekordowe w karierze 6,5 asysty na mecz, co potwierdza, że mimo upływu lat wciąż znajduje się w ścisłej czołówce kontynentu.
Transfer do Stambułu wiąże się również z ogromnymi zarobkami, które stawiają Amerykanina w gronie najlepiej opłacanych graczy w lidze. Jak podaje portal BasketNews, James ma inkasować około 3 miliony dolarów brutto za każdy sezon gry w barwach tureckiego giganta. Kontrakt z zawodnikiem, który w latach 2021–2026 zdobył więcej punktów i asyst niż ktokolwiek inny w Eurolidze, został podpisany w formule 1+1.
