Finałowe starcie o Ligę Katalońską zakończyło się zwycięstwem FC Barcelony nad iLERNA Lleida 96:87, jednak w obozie zwycięzców nastroje są dalekie od ideału. Wszystko przez dramatyczne wydarzenia z trzeciej kwarty, kiedy to Dario Brizuela padł na parkiet z urazem prawej nogi. Hiszpański obrońca nie był w stanie obciążyć kończyny i musiał przedwcześnie opuścić plac gry, co rzuca cień na przygotowania zespołu do nadchodzących rozgrywek.
Do momentu odniesienia kontuzji Brizuela spędził na boisku blisko 15 minut, notując w tym czasie pięć punktów oraz cztery zbiórki. Trener postawił na niego w wyjściowej piątce obok Justina Robinsona, Stanleya Umude, Joela Parry oraz Josha Nebo. Choć strata ważnego ogniwa była bolesnym ciosem, Barcelona zdołała odwrócić losy spotkania, mimo że przez większą część meczu musiała gonić wynik. Po trzech kwartach zespół tracił do rywali trzy punkty, ale decydujący zryw w ostatniej odsłonie pozwolił wypracować dziewięciopunktową przewagę i sięgnąć po trofeum.
Głównymi architektami powrotu byli Justin Robinson oraz Joel Parra. Robinson, wybrany MVP finału, zakończył zawody z dorobkiem 19 punktów i siedmiu asyst, osiągając najwyższy w drużynie wskaźnik efektywności na poziomie 25. Z kolei Parra został najskuteczniejszym graczem meczu, rzucając 21 punktów przy 60-procentowej skuteczności z gry, do czego dołożył siedem zbiórek. Po stronie pokonanych z iLERNA Lleida wyróżnił się Zach Perrin, który zapisał na swoim koncie imponujące double-double, zdobywając 16 punktów i zbierając 16 piłek.
To już kolejny problem zdrowotny w zespole, który stawia pod znakiem zapytania optymalną formę drużyny na starcie sezonu 2026/27. Kibice czekają teraz na oficjalne wyniki badań, które określą, jak długa przerwa czeka reprezentanta Hiszpanii.
