Emma Raducanu wraca do wielkiej formy, co udowodniła awansem do finału turnieju WTA 500 w Queen’s Club. Choć w decydującym starciu uległa Donnie Vekic 0-6, 6-7(6), jej postawa na londyńskich kortach wywołała lawinę komentarzy. Brytyjka w drodze do finału nie straciła nawet seta, odprawiając kolejno Annę Blinkovą, Soranę Cirsteę, Kamillę Rakhimovą oraz Ivę Jovic. Dzięki tym wynikom 23-letnia tenisistka zanotowała awans na 31. miejsce w rankingu WTA, co gwarantuje jej rozstawienie podczas nadchodzącego Wimbledonu.
Największe poruszenie wywołuje jednak powrót do współpracy z trenerem Andrew Richardsonem, który prowadził ją podczas historycznego triumfu w US Open 2021. Tim Henman, były czwarty tenisista świata, jednoznacznie chwali tę decyzję, widząc w niej szansę na stabilizację, której Raducanu brakowało od lat. Richardson zna zawodniczkę od dzieciństwa, co ma kluczowe znaczenie dla jej pewności siebie na korcie. Henman zauważył, że mowa ciała Brytyjki w Londynie była wyjątkowo pozytywna, a jej gra przypominała najlepsze momenty z przeszłości.
Koniec eksperymentów i powrót do korzeni
„Myślę, że to świetnie, że Andrew Richardson znów jest w jej narożniku” – przyznał Tim Henman w rozmowie ze Sky Sports. Ekspert podkreślił, że relacja ta potrzebuje teraz czasu, aby w pełni rozkwitnąć po latach przerwy. „Słychać jego wskazówki z boku kortu. Mam nadzieję, że Emma przy tym zostanie. Myślę, że spójność i ciągłość to coś, czego brakowało przez wiele lat” – dodał sześciokrotny półfinalista turniejów wielkoszlemowych. Według niego to pierwsza realna okazja, by ta współpraca przyniosła długofalowe efekty.
Mimo doskonałego występu w Queen’s Club i ogromnych nadziei kibiców, Raducanu zdecydowała się na niespodziewany krok tuż przed startem kolejnych zawodów. Tenisistka wycofała się z turnieju WTA 250 w Nottingham, w którym pierwotnie miała wystartować w tym tygodniu. Decyzja ta zapadła w momencie, gdy jej forma fizyczna i psychiczna wydaje się być na najwyższym poziomie od dawna. Teraz cała uwaga skupia się na tym, czy odnowiona relacja z Richardsonem pozwoli jej na kolejny spektakularny wynik przed własną publicznością.
