Bayer Leverkusen wyrasta na klub, który nie boi się twardych decyzji kadrowych, nawet jeśli stoją one w sprzeczności z marzeniami szefostwa. Simon Rolfes, dyrektor sportowy mistrzów Niemiec, oficjalnie wykluczył powrót Juliana Brandta na BayArena. Choć pomocnik Borussii Dortmund wkrótce zostanie wolnym zawodnikiem, w Leverkusen nie ma dla niego miejsca.
Sytuacja wewnątrz klubu jest napięta, ponieważ prezes Fernando Carro publicznie deklarował chęć ponownego zakontraktowania Brandta. Carro zaznaczył jednak, że ostateczny głos należy do Rolfesa. Dyrektor sportowy podczas programu Doppelpass w stacji Sport1 uciął temat, argumentując, że pozycja ta jest już obsadzona przez Ibrahima Mazę. Rolfes wierzy, że młody zawodnik rozwinie się doskonale w najbliższych latach i nie potrzebuje konkurencji w postaci byłego gracza.
Wyjątek dla gwiazdy Arsenalu
Mimo ogólnej niechęci do sprowadzania dawnych liderów, Rolfes zrobił dwa istotne wyjątki na liście życzeń. Są nimi Kai Havertz z Arsenalu oraz Florian Wirtz, którego dyrektor powiązał z Liverpoolem. W przypadku Havertza drzwi pozostają szeroko otwarte, a klub jest gotowy do rozmów w każdej chwili. Rolfes przyznał, że choć Kai czuje się świetnie w Londynie i ma inne cele, Bayer zawsze będzie obserwował jego sytuację jako piłkarza wyjątkowego.
Dyrektor sportowy Bayeru podkreślił, że jest sceptyczny wobec powrotów, ale Havertz to postać, dla której warto złamać tę zasadę. Obecnie napastnik Arsenalu znajduje się w innej fazie kariery, co uniemożliwia natychmiastowy transfer. Leverkusen skupia się teraz na rozwoju obecnej kadry, zostawiając sobie furtkę jedynie dla najbardziej wartościowych wychowanków grających w Premier League.
