FIFA szykuje rewolucję w futbolu. Od grudnia piłkarze symulujący kontuzje będą usuwani z boiska na dwa minuty – tak ma wyglądać walka z marnowaniem czasu i oszukiwaniem sędziów. Nowe przepisy ogłosił sam Pierluigi Collina, legendarny arbiter i szef komisji sędziowskiej FIFA.

W skrócie:
- Piłkarze symulujący kontuzje będą wykluczani z gry na dwie minuty
- Zasada wejdzie w życie już w grudniu podczas Pucharu Narodów Arabskich
- Bramkarze zostają zwolnieni z tego przepisu ze względów praktycznych
Dwuminutowe wykluczenie za symulację – tak FIFA chce oczyścić futbol
Pierluigi Collina, człowiek, który przez lata był symbolem bezkompromisowego sędziowania, teraz jako szef komisji sędziowskiej FIFA wprowadza rozwiązanie, które może na zawsze zmienić oblicze piłki nożnej. Od początku grudnia piłkarze, którzy będą żądać pomocy medycznej, a następnie okaże się, że ich uraz był wyłącznie teatralnym przedstawieniem, będą musieli opuścić boisko na dwie pełne minuty gry.
Mechanizm jest prosty jak konstrukcja gola. Zawodnik pada na murawę, wymachuje rękami, wzywając lekarzy. Ci przybiegają, badają – i nic. Żadnego urazu. W takiej sytuacji sędzia będzie miał obowiązek odesłać symulanta poza linię boczną. Dwuminutowy licznik rozpocznie swój bieg dopiero w momencie wznowienia gry. To może brzmieć niewinnie, ale wyobraźcie sobie, co dzieje się, gdy wasz zespół broni wyniku 1:0 w doliczonym czasie gry, a nagle traci jednego zawodnika za… udawanie.
„Nowa regulacja dyscyplinarna wejdzie w życie już na początku grudnia i skupi się na zawodnikach, którzy celowo przerywają grę bez uzasadnionej przyczyny” – ogłosił Collina.
Wyjątki od zasady – kiedy symulant jednak zostanie na boisku
FIFA przewidziała dwa scenariusze, w których piłkarz może uniknąć dwuminutowej kary. Po pierwsze, jeśli przeciwnik, który spowodował faul (rzeczywisty lub domniemany), otrzyma żółtą lub czerwoną kartkę. W takim wypadku poszkodowany pozostaje na murawie – w końcu arbiter uznał, że coś jednak się wydarzyło.
Drugi wyjątek dotyczy bramkarzy. Tutaj FIFA zastosowała czysto pragmatyczne podejście – gra po prostu nie może toczyć się dalej bez golkipera między słupkami. Wyobraźcie sobie sytuację, w której sędzia musiałby zatrzymać mecz, czekając aż bramkarz rezerwowy się rozgrzeje, bo ten podstawowy… no cóż, udawał uraz. To byłoby absurdalne.
Kluczowe elementy nowego przepisu:
- Dwuminutowe wykluczenie za symulację urazu
- Licznik startuje dopiero po wznowieniu gry
- Wyjątek: przeciwnik otrzymał kartkę za faul
- Wyjątek: zawodnikiem jest bramkarz
- Decyzja należy do sędziego głównego po konsultacji z personelem medycznym
Puchar Narodów Arabskich jako poligon doświadczalny
Pierwsze testy nowej regulacji odbędą się między 1 a 18 grudnia podczas Pucharu Narodów Arabskich w Katarze. To właściwie idealne miejsce na eksperyment – turniej międzynarodowy, ale nie najwyższej rangi, co pozwoli FIFA zebrać dane i wyciągnąć wnioski przed ewentualnym wprowadzeniem zasady na szerszą skalę.
Katar, organizator mundialu w 2022 roku, ponownie staje się laboratorium futbolowych innowacji. Pytanie brzmi: czy dwuminutowe wykluczenie faktycznie zniechęci graczy do symulowania, czy może spowoduje jeszcze większe kontrowersje? Bo przecież ocena, czy kontuzja jest prawdziwa czy nie, wciąż będzie spoczywać na barkach lekarzy i sędziów – ludzi, którzy mogą się pomylić.
Jeden z kluczowych problemów: co z zawodnikami, którzy naprawdę czują ból, ale badanie tego nie wykryje? Czy strach przed dwuminutowym wykluczeniem sprawi, że piłkarze będą grać z prawdziwymi urazami, ryzykując pogłębienie kontuzji? To pytania, na które odpowiedzi poznamy zapewne dopiero po kilkunastu meczach testowych w Katarze.

Za każdy faul w piłce nożnej sprawca powinien schodzić nie na dwie, ale na cztery minuty. Skończyłoby się stosowanie fauli jako narzędzi taktycznych, a gra zyskałaby na widowiskowości.