Kimi Antonelli potwierdził mistrzowskie aspiracje, wygrywając Grand Prix Miami po raz trzeci z rzędu w sezonie 2026. Młody kierowca Mercedesu stoczył morderczy pojedynek z aktualnym mistrzem świata, Lando Norrisem. Choć wyścig zapowiadano jako deszczowy, ostatecznie rozstrzygnął się na suchym asfalcie Miami International Autodrome.
Początek rywalizacji przyniósł totalny chaos. Antonelli stracił prowadzenie po słabym starcie, a Max Verstappen obrócił swój bolid, spadając na dziesiątą lokatę. Najbardziej przerażająco wyglądał jednak wypadek Pierre’a Gasly’ego. Francuz został uderzony przez Liama Lawsona, a jego bolid wykonał efektowne dachowanie i zatrzymał się na barierach. Na szczęście kierowca Alpine wyszedł z opresji bez szwanku, choć obaj zawodnicy musieli wycofać się z dalszej jazdy.
Dramat Ferrari i pogoń Verstappena
Charles Leclerc miał podium na wyciągnięcie ręki, ale koszmarny błąd na ostatnim okrążeniu pozbawił go radości. Monakijczyk obrócił auto i uderzył w ścianę, co bezlitośnie wykorzystali Oscar Piastri oraz George Russell. Piastri dowiózł trzecie miejsce dla McLarena, tracąc do zwycięzcy 27 sekund. Max Verstappen, mimo ambitnej strategii z wczesnym zjazdem po twarde opony, zdołał przebić się jedynie na piątą pozycję, finiszując tuż przed poturbowanym Leclerkiem.
Antonelli musiał radzić sobie z problemami technicznymi przy redukcji biegów, ale utrzymał Norrisa w brudnym powietrzu do samej mety. Dzięki tej wygranej Włoch powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej nad Russellem do 24 punktów. Lewis Hamilton zakończył zmagania na siódmej lokacie, narzekając na uszkodzenia bolidu po kontakcie z Franco Colapinto. Formuła 1 przenosi się teraz do Montrealu, gdzie 24 maja odbędzie się Grand Prix Kanady.
