Barcelona rozbiła Sevillę 5:2, ale to nie wynik był najważniejszą wiadomością niedzielnego wieczoru na Spotify Camp Nou. Do gry po długiej przerwie wrócił Gavi, 21-letni pomocnik, który we wrześniu musiał poddać się operacji kolana. Kibice zgromadzeni na stadionie zgotowali mu owację, gdy Hansi Flick wpuścił go na ostatnie 10 minut spotkania.
Po zakończeniu meczu Gavi w rozmowie z mediami nie ukrywał, jak wiele kosztował go powrót do sprawności. Przyznał, że ostatnie miesiące były dla niego trudniejsze niż czas po zerwaniu więzadła krzyżowego i uszkodzeniu łąkotki w 2023 roku. Piłkarz określił ten okres jako najbardziej bolesny proces w swoim życiu, podkreślając, że codzienna walka o powrót na murawę była wyjątkowo wyczerpująca psychicznie i fizycznie.
Wsparcie od trenera i sytuacja kadrowa Barcelony
Młody zawodnik podkreślił rolę Hansiego Flicka, którego nazwał postacią ojcowską. Niemiecki szkoleniowiec od początku ufał zawodnikowi i wspierał go na każdym etapie rehabilitacji. Gavi wyraził ogromną wdzięczność za to podejście, zaznaczając, że czuje się wyjątkowo po ponownym spotkaniu z fanami. Powrót pomocnika jest kluczowy dla rotacji w środku pola, zwłaszcza że Frenkie de Jong wciąż leczy uraz, a Pedri i Marc Bernal zmagają się z obciążeniami meczowymi.
Sztab medyczny Barcelony zachowuje jednak ostrożność w szafowaniu siłami 21-latka. Mało prawdopodobne jest, aby Gavi wystąpił w środku tygodnia przeciwko Newcastle United. Realnym scenariuszem wydaje się jego czwarty występ w tym sezonie podczas przyszłotygodniowego starcia z Rayo Vallecano. Klub chce uniknąć niepotrzebnego ryzyka po tak skomplikowanym urazie, mimo że zawodnik otrzymał już pełne zielone światło od lekarzy.
