Sevilla oficjalnie utrzymała się w La Liga, ale cena tego sukcesu okazała się ogromna. Luis Garcia Plaza przyznał wprost, że ostatnie sześć tygodni było najbardziej intensywnym okresem w jego życiu, a odpowiedzialność za ratowanie klubu przed spadkiem niemal go przygniotła. Po dramatycznej porażce z Osasuną zawodnicy padli na kolana z wycieńczenia, a sam szkoleniowiec opisywał swój zespół jako całkowicie zniszczony i pusty.
Garcia Plaza stał się czwartym trenerem zatrudnionym awaryjnie przez Sevillę w ciągu ostatnich czterech lat, idąc w ślady Mendilibara, Sancheza Floresa i Caparrosa. Choć w swojej 18-letniej karierze w Hiszpanii bywał zwalniany, nigdy nie dopuścił do spadku prowadzonej przez siebie drużyny. Tym razem misja ratunkowa wymagała jednak nadludzkiego wysiłku, a sam trener stwierdził, że pacjent był bardzo chory, co odbiło się również na jego własnym zdrowiu.
Gwiazdy żegnają się z ligą w oparach emocji
Podczas gdy jedni walczyli o przetrwanie, inni żegnali się z kibicami w sposób, którego nie doświadczyli Sergio Ramos czy Lionel Messi. Robert Lewandowski, odbierając hołd na Camp Nou, nie krył łez i zadeklarował, że pozostanie fanem Barcelony do końca życia. 37-letni napastnik, kojarzony dotąd z chłodnym profesjonalizmem, tym razem mówił wyłącznie o miłości i sercu, całkowicie pomijając statystykę 119 strzelonych goli czy zdobyte tytuły mistrzowskie.
Równie wzruszające sceny miały miejsce w Madrycie i Vallecas. Antoine Griezmann opuszcza Atletico Madryt z potężnym bólem głowy od płaczu, żegnany przez 70 tysięcy fanów, którzy w ciszy celebrowali jego odejście. Z kolei Oscar Trejo stał się żywą legendą Rayo Vallecano, wyprowadzając klub na wyżyny europejskich pucharów. Jak sam podkreślił, w tym miejscu nauczył się, że kluby nie żyją wyłącznie wynikami czy statystykami, ale ludźmi, którzy je tworzą.
