Dramat George’a Russella w Chinach. Mercedes musiał ratować auto metodą informatyków

Jarosław ZającJarosław Zając
14 marca 2026 22:15
Dramat George’a Russella w Chinach. Mercedes musiał ratować auto metodą informatyków
Źródło: autosport.com

George Russell przeżył prawdziwy rollercoaster podczas kwalifikacji do Grand Prix Chin. Choć Brytyjczyk wygrał wcześniejszy sprint startując z pole position, walka o ustawienie na starcie do głównego wyścigu niemal zakończyła się katastrofą. Mercedes wciąż nie rozumie przyczyn problemów, które o mało nie unieruchomiły jego bolidu w decydującej fazie czasówki.

Problemy zaczęły się już w Q2, gdy w aucie Russella doszło do uszkodzenia przedniego skrzydła. Prawdziwy dramat rozegrał się jednak w Q3. Zaraz po wyjeździe z garażu system anty-stall unieruchomił maszynę, a kierowca utknął na torze w piątym zakręcie. Gdy w końcu udało się uruchomić silnik, skrzynia biegów zablokowała się na pierwszym przełożeniu. Zespół musiał ratować sytuację desperackim resetem wszystkich systemów, wymianą kierownicy i ponownym uruchomieniem elektroniki, co przypominało restart zawieszonego komputera.

Wyścig z czasem i niespodziewany sukces

Mechanicy Mercedesa uporali się z usterką na sekundy przed końcem sesji. Russell wyjechał na tor mając zaledwie dwie minuty do końca, co uniemożliwiło mu odpowiednie przygotowanie opon i naładowanie baterii systemu hybrydowego. Mimo zimnego ogumienia i braku wsparcia z silnika elektrycznego na starcie okrążenia, Brytyjczyk zdołał wykręcić drugi czas. Stracił do zdobywcy pole position, swojego zespołowego kolegi Kimiego Antonelliego, zaledwie 0,222 sekundy.

Sam kierowca nie krył ulgi po wyjściu z bolidu, przyznając, że przy tak ogromnych problemach technicznych mógł łatwo wylądować na dziesiątej pozycji bez mierzonego czasu. Russell podkreślił, że okrążenie było dalekie od optymalnego, a wynik P2 jest znacznie lepszy, niż się spodziewał w momencie rozpoczynania finałowej próby. Mercedes kontynuuje dochodzenie, aby ustalić, dlaczego systemy w samochodzie Russella odmówiły posłuszeństwa w tak kluczowym momencie.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!