Charles Leclerc wygrał dramatyczny wyścig o Grand Prix Wielkiej Brytanii, wykorzystując ogromne problemy techniczne lidera klasyfikacji generalnej. Choć Kimi Antonelli startował z pole position, to kierowca Ferrari objął prowadzenie już na starcie i nie oddał go aż do samej mety na torze Silverstone.
Kluczowy moment nastąpił na 41. okrążeniu, gdy Antonelli zgłosił przez radio niepokojące sygnały. „Coś jest zepsute” – przekazał krótko Włoch, u którego doszło do awarii osłony koła. Uszkodzenie drastycznie pogorszyło prowadzenie bolidu Mercedes, zmuszając kierowcę do dwóch dodatkowych wizyt w boksach. W efekcie lider mistrzostw spadł na odległe 16. miejsce, tracąc aż 18 punktów z wypracowanej wcześniej przewagi w tabeli sezonu 2026.
Koszmarny błąd Verstappena i kontrowersyjny finisz
Prawdziwy dramat przeżył również Max Verstappen. Holender, mimo problemów z jednostką napędową i skrzynią biegów, jechał po podium, dopóki na sześć okrążeń przed końcem nie wypadł z toru w zakręcie Stowe. Jego Red Bull utknął w żwirze, co wywołało wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Choć kibice liczyli na walkę na ostatnim kółku, wyścig zakończył się w nietypowy sposób pod dyktandem neutralizacji, co zamroziło pozycje w czołówce.
Na podium obok Leclerca stanęli George Russell oraz Lewis Hamilton. Ten drugi musiał wcześniej odbyć pięciosekundową karę za falstart, a po wyścigu trafił pod lupę sędziów za domniemane naruszenie przepisów przy żółtej fladze. Czwarte miejsce zajął Lando Norris, który skorzystał na pechu rywali, wyprzedzając Isacka Hadjara oraz duet ekipy Racing Bulls. Dla Ferrari to pierwszy triumf w tym roku, który znacząco miesza w układzie sił w stawce.
