Po znakomitym wyniku osiągniętym podczas Roland Garros pojawiają się coraz bardziej optymistyczne sygnały dotyczące przyznania Mai Chwalińskiej „dzikiej karty” na Wimbledonie. Jedną z osób, które pozytywnie oceniają jej kandydaturę, jest Tim Henman.
Polska tenisistka w ostatnich tygodniach znalazła się w centrum uwagi światowego tenisa. Startując od kwalifikacji, dotarła aż do finału Roland Garros, co przełożyło się na znaczący awans w rankingu WTA. Chwalińska przesunęła się ze 114. na 21. miejsce na świecie.
Sukces w Paryżu nie zagwarantował jej jednak miejsca w głównej drabince Wimbledonu 2026. Termin zamknięcia zgłoszeń do londyńskiego turnieju przypadł jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa, dlatego obecna pozycja rankingowa Polki nie została uwzględniona przy tworzeniu listy uczestniczek.
W tej sytuacji jednym z rozwiązań pozostaje przyznanie specjalnego zaproszenia od organizatorów. O takie rozstrzygnięcie zabiegają zarówno przedstawiciele zawodniczki, jak i Polski Związek Tenisowy, którzy złożyli odpowiedni wniosek.
Pozytywny głos w sprawie Chwalińskiej zabrał Tim Henman, były brytyjski tenisista zaangażowany w proces opiniowania kandydatów do „dzikich kart”.
– Myślę, że są spore szanse na „przepustkę” dla Chwalińskiej. Uważam, że będzie świetną inspiracją dla innych zawodniczek z TOP 200 rankingu, które biorą udział w kwalifikacjach – powiedział w rozmowie z TNT Sports.
Choć oficjalna decyzja organizatorów jeszcze nie zapadła, wypowiedź Henmana może być odbierana jako ważny sygnał dla Polki. Jej niedawny sukces wielkoszlemowy sprawił, że znalazła się w gronie zawodniczek branych pod uwagę przy rozdysponowywaniu zaproszeń do turnieju głównego.

