Motor Lublin jest bez dwóch zdań klubem, który tego lata przechodzi największe zmiany kadrowe. W ostatnich tygodniach z zespołem pożegnało się już dziewięciu zawodników, a klub wciąż nie przedstawił żadnego nowego piłkarza. Na niespełna dwa miesiące przed startem sezonu pojawia się coraz więcej pytań o kierunek, jaki obrali działacze tego klubu.
Lista odejść jest długa. Barw Motoru w kolejnym sezonie nie będą reprezentować Ivan Brkić, Renat Dadasov, Kacper Karasek, Bartosz Wolski, Michał Król, Arkadiusz Najemski, Mathieu Scalet, Filip Wójcik oraz Bradly van Hoeven.
Choć część rozstań była spodziewana, skala zmian zwraca uwagę. Motor stracił kilku zawodników, którzy w minionych rozgrywkach stanowili element kadry rywalizującej na poziomie Ekstraklasy. Tymczasem bilans transferowy pozostaje jednostronny – klub informuje o kolejnych odejściach, ale nie ogłosił jeszcze żadnego wzmocnienia.
Przed trenerem Mateuszem Stolarskim stoi więc wymagające zadanie związane z przygotowaniem zespołu do nowego sezonu. Na obecnym etapie trudno ocenić, jaki plan na letnie okno transferowe mają władze klubu i kiedy można spodziewać się pierwszych ruchów przychodzących. Wydaje się, iż prędzej czy później będzie musiało do nich dojść, gdyż w obecnym układzie Lublinianie nie byliby w stanie rywalizować w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Na razie w Lublinie dominuje oczekiwanie na konkrety. Jeśli w najbliższych dniach nie pojawią się informacje o nowych zawodnikach, pytania o potencjał kadrowy Motoru będą narastać. Obecna sytuacja sprawia, że lubelski klub należy do zespołów, których letnie działania transferowe będą szczególnie uważnie obserwowane przez kibiców i ligowych rywali. Fani Motoru już teraz wyrażają głębokie zaniepokojenie tym, co dzieje się wokół ich drużyny.
Ekstraklasa rusza pod koniec lipca, a zespół Mateusza Stolarskiego już na starcie nie będzie miał łatwo – najpierw zmierzy się na wyjeździe z Widzewem Łódź, a potem u siebie podejmie Jagiellonię Białystok.

