Alexander Zverev wreszcie przełamał klątwę finałów i wygrał Roland Garros 2026, pokonując Flavio Cobolliego w pięciu setach. Choć Niemiec świętuje największy sukces w karierze, jego szczere wyznanie na temat drabinki turniejowej odbiło się szerokim echem w świecie tenisa. Mistrz przyznał otwarcie, że jego droga do pucharu była znacznie prostsza dzięki sensacyjnym rozstrzygnięciom w początkowych fazach turnieju.
Niemiecki tenisista nie ukrywa, że kluczowym czynnikiem była nieobecność Jannika Sinnera na jego drodze. Włoch, uznawany za faworyta pod nieobecność kontuzjowanego Carlosa Alcaraza, odpadł już w drugiej rundzie. Zverev, który przegrał z Sinnerem dziewięć ostatnich spotkań, w tym tegoroczne finały w Madrycie i Monte Carlo, odetchnął z ulgą. Styl gry lidera rankingu jest dla niego wyjątkowo niewygodny, co potwierdził w pomeczowych wywiadach.
Strach przed bezlitosnym stylem gry
Zverev w rozmowie ze Sky Sports Italia zdobył się na rzadką u sportowców tej klasy szczerość, nazywając Sinnera najlepszym zawodnikiem na świecie. „Na szczęście nie musiałem mierzyć się z Sinnerem na Roland Garros. W tym roku czułem się komfortowo na korcie przeciwko każdemu, z wyjątkiem niego. On jest najlepszy. Jego styl gry nie daje ani chwili wytchnienia; atakuje cię bezlitośnie i nie pozwala wejść w mecz” – przyznał otwarcie nowy mistrz paryskich kortów.
Mimo że Zverev nie musiał pokonać żadnego zawodnika z czołowej piątki rankingu, podkreśla, że nikt nie odbierze mu statusu wielkoszlemowego czempiona. Po dramatycznych przejściach z przeszłości, w tym koszmarnej kontuzji nogi w 2022 roku, triumf ten ma dla niego wymiar symboliczny. Gratulacje przesłał mu sam Rafael Nadal, który śledził występy Niemca przez cały turniej, co dla zwycięzcy było momentem wyjątkowo wzruszającym i ważniejszym niż same statystyki.
