Novak Djokovic przygotowuje się do startu w Indian Wells Masters. Serb ma szansę przekroczyć barierę 200 milionów dolarów zarobionych bezpośrednio na korcie, jeśli utrzyma formę z początku 2026 roku.
Doświadczony tenisista udowodnił swoją klasę podczas ostatniego Australian Open, gdzie pokonał wicelidera rankingu Jannika Sinnera. Ten sukces przyniósł mu 1 435 985 dolarów i wyśrubował jego całkowite zarobki z turniejów do poziomu 192 688 360 dolarów. Choć w poprzednim sezonie 38-latek grał rzadziej, to i tak zainkasował ponad 5 milionów dolarów. Teraz przed nim występy w Indian Wells oraz Miami Open, gdzie rok temu dotarł do finału, przegrywając jedynie z Jakubem Mensikiem.
Osiągnięcie magicznej granicy 200 milionów dolarów może wymagać od Serba zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym jeszcze w tym roku. Jest to o tyle istotne, że obecny sezon może być jego ostatnim w profesjonalnym sporcie. Sam zawodnik przyznaje jednak, że finanse nie są dla niego priorytetem. W rozmowie z Piersem Morganem podkreślił, że żyjemy w materialistycznym społeczeństwie, a on sam odrzucał lukratywne kontrakty reklamowe, jeśli nie wierzył w wartości danej marki.
Majątek Djokovica budują nie tylko nagrody turniejowe, ale i umowy z takimi gigantami jak Lacoste, Hublot czy Qatar Airways. Choć Carlos Alcaraz i Jannik Sinner są jeszcze daleko w tyle pod względem finansowym, rosnące pule nagród w największych turniejach mogą pozwolić im w przyszłości gonić rekordy Serba. Na ten moment to jednak Djokovic pozostaje liderem, a jego wynik 192 milionów dolarów jest rezultatem wieloletniej dominacji w męskim tenisie i konsekwentnego budowania własnej marki.
