Golden State Warriors wyrastają na głównego kandydata do przeprowadzenia jednego z najbardziej nieoczywistych transferów tego lata. Jak donosi G.C. Bellchamber z Blue Man Hoop, klub może sięgnąć po Bradleya Beala, aby ratować kulejącą ofensywę. Po zajęciu dziesiątego miejsca w tabeli i bolesnej porażce w turnieju play-in z Phoenix Suns, zespół desperacko potrzebuje zmian.
Sytuacja kadrowa Warriors jest trudna, ponieważ dotychczasowe próby pozyskania topowych graczy zakończyły się fiaskiem. Drużyna postawiła na stabilizację i przedłużenie umów z obecnymi zawodnikami, co jednak nie budzi entuzjazmu przed nadchodzącymi rozgrywkami. Sprowadzenie Beala miałoby odciążyć Stephena Curry'ego, dając mu więcej swobody w grze bez piłki i zapewniając solidne wsparcie punktowe z ławki rezerwowych, którego dotychczas brakowało w rotacji.
Wielki talent i fatalna historia kontuzji
Największą barierą w tym transferze pozostaje stan zdrowia zawodnika oraz finanse klubu. Beal w ostatnim sezonie rozegrał zaledwie sześć spotkań, zanim doznał kończącego sezon złamania biodra. Od lat nie przekroczył bariery 53 meczów w kampanii, co czyni go inwestycją wysokiego ryzyka. Ze względu na ograniczenia budżetowe i tzw. drugi próg podatkowy, Warriors mogliby zaoferować mu jedynie kontrakt za minimum dla weterana.
Mimo obaw, potencjał punktowy Beala jest nie do przecenienia. W swoim ostatnim pełnym sezonie w barwach Phoenix Suns notował średnio 17 punktów oraz ponad 3 asysty na mecz, trafiając blisko 39 procent rzutów z dystansu. Dla Golden State Warriors, którzy wciąż szukają wsparcia ofensywnego za plecami Curry'ego, taki gracz na minimalnej umowie może okazać się opłacalnym hazardem, nawet przy uwzględnieniu jego problemów z biodrem.
