Nazwisko Dariusza Mioduskiego pojawia się ostatnio często w dyskusji o przyszłości światowego futbolu. Właściciel Legii Warszawa był wymieniany jako potencjalny rywal Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA. Teraz pojawiły się nowe informacje dotyczące jego decyzji.
O sprawie mówił Sebastian Staszewski w programie „Pogadajmy o piłce”. Dziennikarz miał okazję bezpośrednio zapytać Mioduskiego zarówno o Infantino, jak i możliwość startu w wyborach.
Z jego relacji wynika, że właściciel Legii raczej nie zdecyduje się kandydować na stanowisko prezydenta FIFA. Jednoznaczna deklaracja nie padła, ale Staszewski po rozmowie z Mioduskim nie spodziewa się jego startu.
– Nie było jednoznacznej deklaracji, ale z tego, co mówił, było czuć, że wstrzymywał konie – przekazał dziennikarz.
Sam fakt, że nazwisko Mioduskiego znalazło się w tej dyskusji, nie był jednak wyłącznie medialną ciekawostką. Właściciel Legii przyznał Staszewskiemu, że kontaktowali się z nim ludzie z europejskiego futbolu, gratulowali mu i namawiali do podjęcia wyzwania.
Wcześniej Ben Jacobs informował, że potencjalna kandydatura Polaka mogłaby liczyć na poparcie między innymi przedstawicieli Niemiec, Hiszpanii oraz krajów skandynawskich.
Temat pojawił się w związku z rosnącym sprzeciwem europejskiego środowiska wobec obecnego prezydenta FIFA. Jak przekazał Staszewski po rozmowie z Mioduskim, w Europie mają trwać poszukiwania osoby, która wystartuje przeciwko Infantino i zaproponuje inny sposób zarządzania światową federacją.
Eksperci wskazują jednak, że aktualnie sama Europa może nie wystarczyć do zwycięstwa w wyborach FIFA. Staszewski zwrócił uwagę, że Infantino zbudował bardzo mocną pozycję również poza nią, między innymi w Afryce i Azji.
– Trzeba mieć coś więcej niż Europę i to Infantino zrozumiał bardzo szybko, rozdając m. in. miejsca na mundialu krajom z Afryki czy Azji, kupując sobie ich przychylność – wskazał autor biografii Roberta Lewandowskiego.

