Świat tenisa wciąż żyje echem tegorocznego powrotu do formatu „bitwy płci”, który zainicjowali Aryna Sabalenka i Nick Kyrgios. Teraz oczy kibiców zwróciły się na Coco Gauff, po tym jak jej ojciec publicznie zadeklarował, że jego córka byłaby w stanie pokonać na korcie trzecią rakietę świata, Carlosa Alcaraza. Amerykanka postanowiła osobiście odnieść się do tych rewelacji, studząc nieco zapał fanów liczących na bezpośredni pojedynek singlowy.
W rozmowie z USA Today Sports zawodniczka przyznała, że choć docenia wiarę ojca w jej umiejętności, to rzeczywistość na korcie mogłaby wyglądać inaczej. Gauff, która ma na koncie dziesięć tytułów deblowych wywalczonych z takimi partnerkami jak Jessica Pegula czy Katerina Siniakova, podchodzi do tematu z dużym dystansem. „Dla dobra mojej pewności siebie prawdopodobnie nie wyszłabym z nim na kort” – przyznała szczerze reprezentantka USA, ucinając spekulacje o singlowym starciu z Hiszpanem. Zamiast rywalizacji, tenisistka zaproponowała jednak inne rozwiązanie, które mogłoby stać się absolutnym hitem nadchodzącego US Open. „Nie byłabym temu przeciwna, ale wolałabym, żeby stanął po tej samej stronie siatki co ja. Chętnie zagrałabym z nim w mikście” – dodała Gauff, cytowana przez zagraniczne doniesienia. Taki scenariusz jest o tyle prawdopodobny, że żadne z nich nie zgłosiło się jeszcze do turnieju miksta w Nowym Jorku, a organizatorzy mają rzekomo trzymać dziką kartę dla Alcaraza, o ile ten upora się z urazem nadgarstka.
Sytuacja jest dynamiczna, ponieważ Alcaraz wciąż walczy z czasem po kontuzji, której nabawił się w kwietniu. Choć plotki łączyły Alcaraza z występem u boku Sereny Williams, to właśnie duet z Gauff mógłby przyciągnąć największą uwagę mediów, zwłaszcza że Hiszpan w zeszłym roku próbował już swoich sił w mikście z Emmą Raducanu, odpadając jednak w pierwszej rundzie po meczu z parą Pegula i Draper.
Decyzja o ewentualnym wspólnym starcie Gauff i Alcaraza musi zapaść w najbliższych dniach przed startem nowojorskiego Wielkiego Szlema.
