Lewis Hamilton wyrasta na głównego faworyta weekendu w Budapeszcie po tym, jak zdominował drugi trening przed Grand Prix Węgier. Brytyjczyk wyprzedził swojego kolegę z Ferrari, Charlesa Leclerca, zapewniając włoskiej stajni dublet na śliskim i wymagającym torze Hungaroring. Piątkowe jazdy upłynęły pod znakiem walki z porywistym wiatrem i nową nawierzchnią, co doprowadziło do licznych błędów w całej stawce.
Sesja została przerwana czerwoną flagą po 32 minutach, gdy Franco Colapinto stracił panowanie nad swoim Alpine w ostatnim zakręcie. Argentyńczyk uderzył w bariery po ucieczce tyłu samochodu na wejściu w łuk, co zakończyło jego udział w testach. Choć zespół potwierdził, że kierowca jest cały i zdrowy po wizycie w centrum medycznym, bolid A525 został zbyt mocno uszkodzony, by kontynuować jazdę. To kolejny cios dla Alpine, które zmagało się z balansem auta.
Problemy techniczne i dramat Aston Martina
Nie tylko Colapinto miał powody do zmartwień, ponieważ Lance Stroll w ogóle nie pojawił się na torze w FP2. Kanadyjczyk padł ofiarą awarii tylnego zawieszenia w swoim mocno zmodernizowanym Astonie Martinie jeszcze podczas pierwszej sesji. Zespół nie zdążył naprawić auta na czas, co stawia go w trudnej sytuacji przed kwalifikacjami. Tymczasem George Russell narzekał na fatalny balans tyłu Mercedesa, a Kimi Antonelli ratował się przed obrotami po błędach przy hamowaniu.
Hamilton ostatecznie wykręcił czas 1:18.729, pokonując Leclerca o zaledwie 0.148 sekundy. Trzeci Lando Norris z McLarena stracił do lidera prawie pół sekundy, wyprzedzając Maxa Verstappena z Red Bulla. Ferrari wydaje się najlepiej radzić sobie z nowym asfaltem w Budapeszcie, podczas gdy inni, jak Fernando Alonso, tracą do czołówki blisko trzy sekundy. Kolejne emocje czekają nas podczas sobotnich kwalifikacji na tym krętym obiekcie.
