Real Madryt musi gonić wynik po porażce 1:2 z Bayernem Monachium w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Choć Kylian Mbappe dał nadzieję golem w drugiej połowie, to zachowanie trybun Santiago Bernabeu wywołało największe poruszenie. Alvaro Arbeloa wprost przyznał, że gwizdy fanów, których celem stał się między innymi Vinicius Junior, są naturalnym elementem wymagań w takim klubie. Trener widzi w tym bodziec, który zmusił zespół do pokazania charakteru w końcówce spotkania.
Szkoleniowiec Królewskich nie zamierza jednak tylko bronić atmosfery, ale przechodzi do konkretnych czynów przed ligowym starciem z Gironą. Arbeloa oficjalnie potwierdził, że do wyjściowego składu wracają Jude Bellingham oraz Eder Militao. Obaj zawodnicy wchodzili z ławki w starciu z Bayernem, ale teraz mają stanowić o sile zespołu od pierwszej minuty. Do kadry meczowej wraca również lewy obrońca Ferland Mendy, co ma uszczelnić defensywę po ostatnich wpadkach.
Arbeloa stawia sprawę jasno: talent to za mało
W obozie Realu Madryt czuć napięcie po ostatnich wynikach, w tym ligowej przegranej z RCD Mallorca. Arbeloa publicznie skrytykował Eduardo Camavingę za błędy w kryciu, choć jednocześnie podkreślił jego ogromny potencjał i zapowiedział, że pomocnik wyjdzie w podstawowej jedenastce na mecz z Gironą. Trener wymaga od swoich gwiazd, w tym od Mbappe, nie tylko błysku w Lidze Mistrzów, ale codziennej dyscypliny i zaangażowania, bez których trudno o regularne wygrywanie.
Sytuacja w tabeli LaLiga staje się coraz trudniejsza, bo Real Madryt traci obecnie siedem punktów do prowadzącej Barcelony. Piątkowe spotkanie z Gironą na Santiago Bernabeu ma być momentem przełomowym i odpowiedzią na brak koncentracji, który zarzucał piłkarzom sztab szkoleniowy. Arbeloa wierzy, że powrót Militao, którego uważa za najlepszego obrońcę świata w pełnej formie, przywróci drużynie niezbędną pewność siebie i liderowanie w formacji obronnej przed rewanżem w Monachium.
