Burza po powrocie Sereny Williams na Wimbledon. Trener ostro odpowiada na zarzuty o brak klasy

Jarosław ZającJarosław Zając
5 lipca 2026 11:52
Burza po powrocie Sereny Williams na Wimbledon. Trener ostro odpowiada na zarzuty o brak klasy
Źródło: tennis365.com

Powrót Sereny Williams na korty Wimbledonu po blisko czteroletniej przerwie wzbudził ogromne emocje, ale nie tylko te sportowe. Amerykanka przegrała w pierwszej rundzie z Australijką Mayą Joint 3:6, 7:6(6), 3:6, a po meczu spadła na nią fala krytyki za rzekomo chłodne podziękowanie rywalce przy siatce.

Siedmiokrotna triumfatorka londyńskiego szlema, która wystąpiła w turnieju dzięki dzikiej karcie, została oskarżona przez część kibiców o nieuprzejmość. Patrick Mouratoglou, który prowadził Williams w latach 2012-2022, natychmiast zareagował na te doniesienia. Szkoleniowiec zauważył, że Serena jest postacią polaryzującą, co sprawia, że ludzie albo ją kochają, albo są przeciwko niej. Jego zdaniem oskarżenia o brak kultury są całkowicie bezpodstawne i wynikają jedynie z niechęci hejterów do legendy sportu.

Mocne wsparcie od legend i byłego sztabu

Mouratoglou w emocjonalnym wpisie na Instagramie stanął w obronie zachowania swojej byłej podopiecznej, tłumacząc, że tenis to nie miejsce na czułości. „Serena nie przyszła na kort centralny Wimbledonu na randkę. Przyszła pokonać przeciwniczkę w meczu tenisowym. Zagrała bardzo dobre spotkanie, mimo że była kontuzjowana. I udowodniła, że ma poziom, by grać” – stwierdził Francuz, odnosząc się do krytyki uścisku dłoni, który niektórzy uznali za zbyt krótki.

W podobnym tonie wypowiedział się Novak Djoković, apelując o więcej szacunku dla 44-letniej ikony, która wychowuje dwójkę dzieci i zdecydowała się na ponowną rywalizację. Serb podkreślił, że sama chęć powrotu Williams jest niesamowitym darem dla dyscypliny. „Ludzie muszą trochę ochłonąć z osądami i krytyką. Cieszmy się wielkością, tym kim ona jest i co reprezentuje dla sportu” – przekonywał Djoković podczas konferencji prasowej, ucinając spekulacje na temat formy i zachowania Amerykanki.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!