Lassine Sinayoko zdecydował się na otwartą wojnę z AJ Auxerre. Reprezentant Mali nie pojawił się na porannym treningu, próbując w ten sposób wymusić zgodę na zmianę barw klubowych jeszcze w tym oknie transferowym.
Sytuacja wokół 26-letniego napastnika stała się niezwykle napięta po tym, jak klub zablokował jego odejście. Sinayoko czuje się oszukany przez władze Auxerre, ponieważ rok temu obiecano mu zgodę na transfer w przypadku otrzymania satysfakcjonującej oferty. Piłkarz uznał, że wzajemne zaufanie zostało definitywnie zerwane, a jego odmowa udziału w zajęciach ma być jasnym sygnałem dla zarządu. Zawodnik pamięta, że już zeszłego lata interesowało się nim RC Lens, ale wtedy lojalnie pozostał w zespole.
Paryżanie wykładają miliony na stół
Głównym faworytem do pozyskania Malijczyka jest obecnie Paris FC. Klub ze stolicy złożył już oficjalną propozycję opiewającą na 7 mln euro, jednak AJ Auxerre oczekuje kwoty rzędu 12 mln euro. Rozbieżność finansowa wynosi zatem 5 mln euro, co na razie blokuje transakcję. Sinayoko, którego kontrakt wygasa już przyszłego lata, nie chce czekać na rozwój wypadków i naciska na finalizację rozmów. Sprawie uważnie przyglądają się także inne zespoły, w tym AS Monaco oraz przedstawiciele angielskiej Premier League.
Determinacja napastnika wynika z faktu, że Paris FC nie jest jedynym kierunkiem, o którym się spekuluje. Choć oferta z Paryża jest najbardziej konkretna, zainteresowanie z Anglii może jeszcze bardziej skomplikować negocjacje. Auxerre stoi teraz przed trudnym wyborem: zatrzymać zbuntowanego gracza, któremu za rok kończy się umowa, lub obniżyć swoje wymagania finansowe i zaakceptować propozycję, która pozwoli uniknąć dalszego konfliktu w szatni. Na ten moment impas trwa, a zawodnik pozostaje poza kadrą treningową.
