W mediach pojawiły się doniesienia, że Crystal Palace wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Leo Scienzy. 27-letni Brazylijczyk, który posiada również włoskie obywatelstwo, stał się łakomym kąskiem po tym, jak Southampton nie zdołało wywalczyć awansu do Premier League. Choć zawodnik trafił na St Mary's Stadium we wrześniu 2025 roku i ma kontrakt obowiązujący aż do czerwca 2029 roku, brak perspektywy gry w najwyższej klasie rozgrywkowej z obecnym pracodawcą może przyspieszyć jego przeprowadzkę do Londynu.
Leo Scienza
Southampton→Crystal Palace
Według informacji Sports Boom, zainteresowanie zawodnikiem jest ogromne i nie ogranicza się jedynie do ekipy „Orłów”. W walce o bramkostrzelnego skrzydłowego uczestniczą także Everton, Fulham oraz Leeds United. Co więcej, sytuację monitorują kluby z kontynentu – włoskie Atalanta i Como, a także hiszpańskie Real Betis i Real Sociedad. Southampton znajduje się w trudnej sytuacji negocjacyjnej, jednak klub nie zamierza tanio sprzedawać swojej gwiazdy. Szacuje się, że kwota odstępnego może oscylować wokół 30 milionów euro, a niektóre źródła wspominają o klauzuli wykupu wynoszącej od 25 do 29 milionów euro.
Statystyki Scienzy z minionego sezonu Championship potwierdzają, dlaczego Pierre Sage, trener Crystal Palace, widziałby go w swoim zespole przygotowującym się do występów w Lidze Europy. Brazylijczyk w barwach „Świętych” zanotował 7 bramek i aż 10 asyst, wypracowując sobie opinię jednego z najbardziej kreatywnych piłkarzy na zapleczu angielskiej ekstraklasy. Jego wszechstronność i umiejętność gry obiema nogami sprawiają, że idealnie pasowałby do ofensywnego stylu gry preferowanego na Selhurst Park.
Obecnie sytuacja pozostaje dynamiczna, a Southampton liczy na zatrzymanie swojego kluczowego gracza, chyba że wpłynie oferta niemożliwa do odrzucenia. Crystal Palace, dysponując budżetem na wzmocnienia przed europejskimi pucharami, wydaje się być zdeterminowane, by sfinalizować ten transfer jeszcze w lipcu. Na ten moment Leo Scienza pozostaje zawodnikiem Southampton, ale naciski ze strony klubów Premier League przybierają na sile.