Błąd kontroli wyścigu FIA zakłócił pierwszą część kwalifikacji do sprintu na ulicznym torze Marina Bay. Po wznowieniu SQ1 kierowcy nie mogli korzystać z dodatkowej mocy trybu Overtake Mode, a Aston Martin wciąż rozważa dostępne opcje.
Sesję przerwano czerwoną flagą, by uprzątnąć z toru fragmenty przedniego skrzydła Sergio Pereza. Po wznowieniu rywalizacji tryb Overtake Mode, który normalnie pozostaje dostępny podczas kwalifikacji, nie został ponownie uruchomiony. Kilku kierowców zgłaszało, że ich samochody nie mają oczekiwanej mocy, ponieważ zabrakło dodatkowego wsparcia elektrycznego. Gdy w Race Control dostrzeżono problem, tryb włączono na 27 sekund, po czym ponownie go wyłączono. Błąd dotknął w pewnym stopniu większość samochodów.
Prośby Williamsa nie zostały uwzględnione
Na wyniki SQ1 kluczowy wpływ miał moment przejazdu szybkiego okrążenia. Część kierowców ustanowiła najlepsze czasy jeszcze przed przerwą, gdy tryb działał, natomiast po wznowieniu inni nie zdołali się już poprawić lub nie zmieścili się w czołowej szesnastce. Szczególnie ucierpieli Arvid Lindblad, Lance Stroll oraz obaj reprezentanci Williamsa, którzy odpadli w SQ1. Williams poprosił Race Control o dopuszczenie do SQ2 wszystkich 22 bolidów, co w praktyce oznaczałoby start tej fazy z czystym kontem, lecz sędziowie odrzucili wniosek, nie mając pewności, czy regulamin daje im taką możliwość.
Nie udało się również uzyskać zgody na powtórzenie SQ1, ponieważ zabrakło na to kompletów opon. Dyrektor FIA ds. serii jednomiejscowych Nikolas Tombazis spotkał się z poszkodowanymi zespołami i kierowcami. Williams oraz Racing Bulls byli, jak wynika z ustaleń, bardzo sfrustrowani, lecz nie zamierzali protestować przeciwko wynikom kwalifikacji sprintu. Z kolei Aston Martin wolał zachować otwarte możliwości w zależności od dalszych kroków FIA. Ekipie zależało, by ustawienie na starcie sobotniego sprintu odzwierciedlało równe i uczciwe warunki rywalizacji.
Nie przewidywano jednak dalszych zmian w wynikach czasówki, a rezultat SQ1 nie był wówczas przedmiotem protestu. Trudno było wskazać sposób na naprawienie sytuacji bez wywoływania kolejnych napięć w całej stawce. Sprawę dodatkowo skomplikowała niezależna awaria pomiaru czasu, za który odpowiada organizacja zarządzająca F1. System nie zarejestrował kilku wyników, przez co kierowcy nie wiedzieli, czy awansowali do SQ2. FIA przeprosiła za pomyłkę i przyznała w oświadczeniu: „W pierwszej części kwalifikacji sprintu doszło do ludzkiego błędu w Race Control, niezwiązanego z problemem pomiaru czasu, który również wystąpił w SQ1. […] FIA uznaje, że ten niefortunny błąd człowieka wpłynął na osiągi niektórych samochodów, zależnie od momentu przejazdu i ich położenia na okrążeniu”. Federacja zaznaczyła, że druga i trzecia część kwalifikacji przebiegły już bez zakłóceń. Była to kolejna poważna usterka na przestrzeni dwóch weekendów: start poprzedniego Grand Prix Bahrajnu w Malezji opóźnił błąd oprogramowania układów sterowania jednostką napędową.
