Ben Shelton przeszedł do historii nowojorskiego turnieju, pokonując w półfinale Francesa Tiafoe 4:6, 6:3, 6:3, 7-5. 23-letni tenisista został tym samym pierwszym czarnoskórym Amerykaninem od czasów Arthura Ashe’a, który zagra o tytuł w finale US Open.
Dziewiąty zawodnik rankingu ATP potwierdził wysoką dyspozycję, którą zasygnalizował już we wcześniejszej rundzie, eliminując obrońcę tytułu Carlosa Alcaraza po pięciosetowej batalii. W niedzielnym finale jego przeciwnikiem będzie Alexander Zverev, a stawką meczu jest przerwanie długiej serii oczekiwania gospodarzy na wielkoszlemowy triumf. Jeśli Shelton wygra, zostanie pierwszym amerykańskim mistrzem turnieju tej rangi od sukcesu Andy’ego Roddicka w 2003 roku.
Rodzinne poświęcenie i pamięć o bliskich
Bezpośrednio po zakończeniu spotkania na Arthur Ashe Stadium, Shelton skierował emocjonalne słowa w stronę swoich rodziców, Bryana i Lisy, którzy sami w przeszłości odnosili sukcesy na kortach. Szczególne miejsce w jego wypowiedzi zajęła jednak zmarła na początku roku babcia ze strony ojca. Tenisista podkreślił, że to właśnie jej determinacja pozwoliła jego ojcu grać w tenisa, co ostatecznie ukształtowało karierę samego Bena.
Moi rodzice poświęcili wiele, abym mógł być dzisiaj w tym miejscu. Mój tata stracił mamę na początku tego roku, a to ona była powodem, dla którego mógł grać w tenisa. Bez niej nie byłoby tu dzisiaj Bena Sheltona. To zwycięstwo jest dla niej
Te słowa wywołały ogromne poruszenie wśród nowojorskiej publiczności, która od początku turnieju mocno wspiera swojego reprezentanta.
Amerykanin nie zapomniał również o kontekście historycznym, nawiązując do 25. rocznicy zamachów z 11 września. Przekazał wyrazy współczucia wszystkim rodzinom dotkniętym tą tragedią, nazywając Nowy Jork jednym z najwspanialszych miast świata. Dzięki awansowi do finału Shelton zapewnił sobie awans na najwyższe w karierze, czwarte miejsce w rankingu ATP, co potwierdza jego przynależność do ścisłej światowej czołówki.