Anderlecht Bruksela ponownie obiera kurs na Szwecję w ramach kwalifikacji do Ligi Europy. Już 23 lipca belgijski zespół zmierzy się z Hammarby, próbując zmazać plamę po ubiegłorocznych niepowodzeniach na arenie międzynarodowej.
Czwarta drużyna ligi belgijskiej trafia na wymagającego przeciwnika, który obecnie zajmuje to samo miejsce w szwedzkiej Allsvenskan. Hammarby to ekipa z ambicjami, co potwierdzają dwa z rzędu tytuły wicemistrzowskie wywalczone w 2024 i 2025 roku. Dla Anderlechtu to losowanie brzmi jak złowrogie ostrzeżenie. Kibice wciąż pamiętają bolesną lekcję, jaką ich ulubieńcy odebrali w poprzednim sezonie podczas starć z innym szwedzkim klubem, BK Häcken. Tamta rywalizacja zakończyła się dla Belgów w najbardziej dramatycznych okolicznościach.
Widmo kompromitacji i kadrowa rewolucja w Brukseli
Wspomnienia z poprzedniej kampanii są w Brukseli wyjątkowo żywe. Po skromnej wygranej 1:0 u siebie z Häcken, Anderlecht poległ w Göteborgu 1:2, a następnie odpadł po serii rzutów karnych. Los nie był łaskawy także w Lidze Konferencji, gdzie drogę do fazy grupowej zamknął im AEK Ateny. Teraz presja na osiągnięcie sukcesu jest gigantyczna, ale sytuacja wewnątrz klubu pozostaje skomplikowana. Zespół wciąż nie ma stałego trenera, a kadra wymaga gruntownej przebudowy ze względu na odejścia kluczowych zawodników.
