Filipe Luís publicznie zadeklarował, że Erik Lira pozostaje jego priorytetem transferowym na najbliższą przyszłość. Szkoleniowiec AS Monaco nie zamierza rezygnować z meksykańskiego pomocnika, mimo że letnia próba jego pozyskania zakończyła się niepowodzeniem w ostatnich godzinach okna.
Transfer był praktycznie domknięty, a zawodnik czekał już tylko na sygnał do wylotu do Europy. Całą operację zablokował brak wolnego miejsca dla gracza spoza Unii Europejskiej w kadrze klubu z Księstwa. Thiago Scuro, dyrektor generalny Monaco, ujawnił podczas konferencji prasowej, że warunkiem koniecznym było odejście Folarina Baloguna do Evertonu, do którego ostatecznie nie doszło.
Dramatyczne kulisy niedoszłego transferu
Dyrektor Thiago Scuro nie krył, jak trudne było przekazanie negatywnych wieści samemu piłkarzowi, gdy wszystko było już przygotowane do podpisu. „Umowa była gotowa. Gracz był gotowy do podróży. Wszystko sprowadzało się do naciśnięcia przycisku. Musieliśmy jednak zadzwonić do zawodnika i powiedzieć: przepraszam, nie udało się. Jako człowiek uważam to za bardzo trudną część pracy podczas okna transferowego” – wyznał przedstawiciel Monaco, cytowany przez Get French Football News. Scuro podziękował również władzom Cruz Azul za profesjonalne podejście do negocjacji.
Determinacja trenera Filipe Luísa sugeruje, że temat powróci, choć klub nie chce nakładać na Meksykanina presji oczekiwania. Brazylijski szkoleniowiec jasno stawia sprawę swojej przyszłej kadry. „Będę nadal chciał Erika Liry w każdym oknie transferowym” – zadeklarował Luís, potwierdzając, że pomocnik wciąż znajduje się na szczycie jego listy życzeń. Obecnie Monaco monitoruje sytuację zawodnika, czekając na kolejną okazję do zwolnienia miejsca w składzie.
