Barcelona planuje sprowadzenie nowego napastnika latem, co niemal przesądza o odejściu jednego z obecnych snajperów po otwarciu okna transferowego. Głównym celem pozostaje Julian Alvarez, jednak negocjacje z Atletico Madryt będą niezwykle trudne nawet przy powrocie Katalończyków do zasady 1:1 w LaLiga.
Plan zakłada zakontraktowanie dziewiątki z absolutnego topu, podczas gdy Robert Lewandowski lub Ferran Torres mieliby pełnić rolę zmiennika dla nowej gwiazdy. Choć klub zamierza walczyć o Alvareza, przygotowano już listę rezerwową na wypadek, gdyby Atletico Madryt definitywnie zamknęło drzwi do transferu Argentyńczyka. Wśród potencjalnych wzmocnień pojawiają się nazwiska, które mogą całkowicie zmienić układ sił w ofensywie zespołu prowadzonego przez Hansiego Flicka.
Wątpliwości wokół wielkich nazwisk
Jedną z rozważanych opcji jest Victor Osimhen, który w barwach Galatasaray strzelił 56 goli w 70 meczach od czasu przeprowadzki do Turcji. Mimo imponującej skuteczności władze Barcelony mają wątpliwości dotyczące jego nastawienia i sposobu, w jaki odszedł z Napoli w 2024 roku. Z tego powodu Nigeryjczyk nie zajmuje wysokiego miejsca na liście kandydatów rezerwowych, a klub szuka dalej, analizując dostępne na rynku profile zawodników pasujących do wizji trenera.
Jednocześnie Barcelona skreśliła z listy dwa inne głośne nazwiska, które wcześniej znajdowały się w kręgu zainteresowań dyrekcji sportowej. Klub nie zamierza wracać do tematu Benjamina Sesko, mimo że jego sytuacja w Manchesterze United mogłaby sprzyjać transferowi. Podobny los spotkał Dusana Vlahovicia z Juventusu. Choć Serbowi wygasa kontrakt i jest on rynkową okazją, Barcelona uznała, że nie posiada on jakości wymaganej od podstawowego napastnika w systemie Hansiego Flicka.
