Ansu Fati nie wróci do Barcelony i na stałe zwiąże swoją przyszłość z ligą francuską. AS Monaco zdecydowało się na aktywowanie klauzuli wykupu zapisanej w umowie wypożyczenia 23-letniego napastnika. Jak donoszą media, los reprezentanta Hiszpanii został przesądzony przez transferowe ruchy katalońskiego klubu.
Klub z Księstwa zapłaci Barcelonie 11 milionów euro, aby definitywnie przejąć kartę zawodniczą piłkarza. Fati ma za sobą udany rok na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie w barwach AS Monaco rozegrał 30 spotkań we wszystkich rozgrywkach i zdobył 12 bramek. Dobra forma strzelecka przekonała władze francuskiego zespołu, że warto zainwestować w stały transfer zawodnika, który wcześniej przebywał na wypożyczeniu w Brighton. Barcelona potwierdziła już, że transakcja jest zagwarantowana, choć oficjalne ogłoszenie opóźnia się przez negocjacje dotyczące przyszłych warunków ekonomicznych.
Transfer Anthony'ego Gordona zamknął drzwi przed wychowankiem
Sytuacja zawodnika skomplikowała się, gdy Barcelona ogłosiła sprowadzenie Anthony'ego Gordona. Fati po cichu liczył na powrót do macierzystego klubu, szczególnie gdy dowiedział się o poszukiwaniach nowego lewoskrzydłowego przez władze z Camp Nou. Przyjście Anglika drastycznie ograniczyło jednak szanse na regularną grę Hiszpana w barwach Blaugrany. W tej sytuacji Barcelona woli odzyskać fundusze, a sam piłkarz musi pogodzić się z faktem, że jego kariera będzie kontynuowana w Ligue 1, gdzie odzyskał skuteczność pod okiem sztabu z Monaco.
Mimo że porozumienie opiewa na 11 milionów euro, Barcelona stara się jeszcze zabezpieczyć swoje interesy na przyszłość. Katalończycy domagają się wpisania do umowy klauzuli odkupu, co pozwoliłoby im zachować kontrolę nad dalszym losem wychowanka. AS Monaco jest jednak zdeterminowane, by sfinalizować ruch jak najszybciej, opierając się na zapisach z pierwotnej umowy wypożyczenia. Dla Fatiego pozostanie w Księstwie oznacza stabilizację po kilku trudnych sezonach naznaczonych kontuzjami i poszukiwaniem formy poza Hiszpanią.
