Real Madryt wraca do gry po raz pierwszy od bolesnego pożegnania z Ligą Mistrzów. We wtorkowy wieczór na Santiago Bernabeu przyjedzie Alaves, a oczy całej Hiszpanii będą zwrócone na reakcję madryckich trybun. Drużyna Alvaro Arbeloi zmierza po sezon bez żadnego trofeum, co stawia trenera i zawodników w niezwykle trudnym położeniu przed własną publicznością.
Sytuacja kadrowa gospodarzy jest jasna. W kadrze brakuje Thibaut Courtois, Rodrygo Goes oraz Raula Asencio, który zmaga się z wirusem. Pozostali gracze są do dyspozycji szkoleniowca. Arbeloa zamierza odświeżyć zespół i dokonać trzech lub czterech roszad w wyjściowej jedenastce. Do składu ma wrócić Aurelien Tchouameni, który pauzował w przegranym starciu z Bayernem Monachium z powodu zawieszenia. Francuz zajmie miejsce Brahima Diaza, co ma uszczelnić środek pola.
Walka o punkty i przetrwanie w LaLiga
Dziennikarze AS oraz Marca przewidują kolejne zmiany w defensywie Królewskich. Do gry mają wrócić Dean Huijsen oraz Dani Carvajal, którzy zastąpią Antonio Rudigera i Trenta Alexandra-Arnolda. Pojawiają się również doniesienia, że Alvaro Carreras może wygryźć ze składu Ferlanda Mendy'ego. Real Madryt desperacko potrzebuje zwycięstwa, aby zmniejszyć dystans do prowadzącej w tabeli Barcelony do sześciu punktów i choć częściowo zmazać plamę po ostatnich niepowodzeniach na europejskiej arenie.
Zadanie nie będzie łatwe, bo Quique Sanchez Flores przygotował dla faworytów defensywną pułapkę. Alaves wyjdzie na murawę z pięcioma obrońcami, walcząc o każdy metr boiska w bitwie o utrzymanie. Goście mają tylko punkt przewagi nad strefą spadkową i przyjeżdżają do Madrytu bez kontuzjowanego Carlosa Protesoniego oraz zawieszonego Abde Rebbacha. Sanchez Flores wciąż waha się, czy w obronie postawić na wychowanka Realu, Youssefa Enriqueza, czy na bardziej doświadczonego Jona Pacheco.
